Ter Stegen: asceta w rękawicach

Julia Cicha

17 stycznia 2021, 13:13

El Mundo

16 komentarzy

Fot. Getty Images

W dzienniku El Mundo opublikowano dziś ciekawy reportaż o Marcu-André ter Stegenie, wyjątkowym bramkarzu nie tylko dla Barcelony, ale też na tle innych golkiperów na świecie. Zapraszamy do zapoznania się z tekstem Francisco Cabezasa, z którego dowiecie się wielu szczegółów o życiu Niemca.

Bramkarze otoczeni są zazwyczaj aurą tajemnicy i niezrozumienia. Być może jest to związane z ich wyjątkową rola na boisku. Oni są sami w sporcie zespołowym. Dobra interwencja jest brana za pewnik. Błąd ich naznacza i często skazuje na krytykę.

Víctor Valdés opowiadał, jak nienawidził stawać między słupkami, gdy ojciec pchał go w kierunku gry na pozycji, na której nie chciał występować. Presja potrafi czasem zwiększać emocje do maksimum. Aż nie da ich się znieść. Inny były bramkarz Barçy Robert Enke cierpiał na depresję krótko po popełnieniu błędu w meczu z niewielką Noveldą. Obwiniali go koledzy. Trener. Prasa. Świat. I nic już nie było takie samo. Było wręcz gorzej. Miał 32 lata, gdy powiedział żonie, że bierze samochód, by pojechać na trener. Ona niczego nie podejrzewała. Moment był raczej stosowny. Enke zaparkował przy torach i rzucił się pod pociąg. A miał być pierwszym bramkarzem reprezentacji Niemiec na mundialu w RPA.

Bramkarze są narażani na tak uważną obserwację w świecie, w którym wszystko błyskawicznie obiega świat i jest omawiane na bieżąco, że stabilność emocjonalna nie jest potrzebą, jest koniecznością. Andoni Zubizarreta była zachwycony, gdy poleciał do Mönchengladbach pozyskać Ter Stegena i zobaczył, jak dobrze rozumiał on swoją pozycję. Gra na Camp Nou, gdzie pogrążono tak wielu bramkarzy, nie onieśmielała go, co pozwalało zauważyć w nim silną osobowość mogącą oddalić go od wielu demonów prześladujących golkiperów.

Ter Stegen miał 22 lata, gdy został zaprezentowany na Camp Nou. W kwietniu tego roku skończy 29 lat, w tym samym klubie. Nigdy nie był właściwie podważany, co na tej pozycji jest niespotykane. Po występie w półfinale Superpucharu Hiszpanii zaczęto chwalić go jeszcze bardziej. Jest wzorem dla młodych piłkarzy oraz dla nowych zawodników w klubie. Jest kapitanem, który nie potrzebuje opaski. Jego słowa się liczą. Nie jest też ekscentrykiem, co sztucznie budowałoby jego wizerunek. Nie ma legend na jego temat, które przerodzą się w mity. Ter Stegen lubi spacerować po plaży w Castelldefels wraz z żoną Dani i synem Benem, który skończył właśnie rok.

W przeszłości Ter Stegen był zaskoczony, gdy chwalono go, ponieważ pojechał na hulajnodze kupić chleb w dzielnicy Gracia. Albo podróżował metrem. Albo podjechał po swoją żonę na wydział, gdzie studiowała architekturę. Był po prostu śmiertelnikiem robiącym rzeczy typowe dla śmiertelników. Dlaczego miałoby być inaczej?

Po okresie mieszkania w dzielnicy Eixample i mimo szybkiego zaadaptowania się do miejskiego życia podczas odkrywania nowych kawiarni (jest fanem kawy) zaproponował, że pomoże żonie zaprojektować ich dom w Castelldefels. Razem studiowali plany i wymyślali rozwiązania architektoniczne i estetyczne. Marc uwielbia czytać publikacje na podobne tematy. Jest bardzo dokładny w niemal każdym aspekcie swojego życia.

Gry wideo, główna rozrywka piłkarzy, nie są częścią jego codziennego życia. Nie jest też nią gra w parchis, typowa w podróżach i na zgrupowaniach. Ter Stegen lubi grać od czasu do czasu w szachy. Albo dbać o rośliny w ogrodzie, gdzie może siedzieć godzinami. Albo przygotowywać posiłki z kupionych samodzielnie produktów.

Ter Stegen interesuje się ruchem slow food, kupuje lokalne produkty. Oprócz składników i samego procesu gotowania zwraca też uwagę na to, skąd pochodzi jedzenie. Preferuje lokalne i świeże produkty. Są zdrowsze, a do tego kupując je wspiera lokalną ekonomię. Marc przerzucił się z diet makrobiotycznych na dietę niemal całkowicie wegańską. Odżywianie jest uważane za cichy trening, a on sądzi, że to z niego bierze się w dużej części jego stała forma.

W poszukiwaniu przyczyn wejścia tego bramkarza na piłkarski Olimp, oprócz jego naturalnego talentu, trzeba zwrócić uwagę na José Ramona de la Fuente. Dela, jak nazywa go Ter Stegen. To on od początku trenuje go w Barcelonie. Zawsze był u jego boku i nie miały na niego wpływu zmiany w sztabie szkoleniowym. Ter Stegen grał pod wodzą Enrique, Valverde, Setiena i Koemana, ale nikt nie odważył się podważyć pozycji De la Fuente. W trakcie kadencji Setiena do klubu dołączył trener bramkarzy Jon Pascua. De la Fuente kontynuował jednak swoją pracę i to on siedział na ławce, podczas gdy Pascua szedł na trybuny.

„De la Fuente wprowadził kilka poprawek technicznych kluczowych dla jego rozwoju” – mówi Juan Carlos Unzué. Historyczny bramkarz Osasuny, Barcelony i Sevilli, który musiał zakończyć karierę trenerską z powodu choroby, był asystentem Luisa Enrique, gdy w 2014 roku pozyskano Ter Stegena. „Kiedy do nas przyszedł, Marc dość wąsko stawał na nogach, był zbyt otwarty. Jeśli nieco mocniej rozstawisz nogi, masz niżej kolana oraz środek ciężkości. Wtedy łatwiej jest złapać piłkę lecącą nisko. Trudniej jest jednak wyskoczyć w górę. Widzieliśmy to już na samym początku, a on to poprawił”.

Unzué kontynuuje: „bardzo dobrze radził sobie ze strzałami po ziemi, ale trudno mu było się wyciągnąć, chodzi o tę umiejętność lotu i wyciągania wysokich piłek, które ma teraz. O strzały takie jak te Januzaja i Zaldui w półfinale Superpucharu Hiszpanii. De la Fuente nieco mu w tym pomógł. Przy niskich piłkach utrzymał skuteczność, ale teraz więcej reaguje i ma większe szanse w powietrzu. To detal, który był bardzo ważny w jego poprawie”.

Jest jeszcze jeden nie mniej ważny aspekt: trudna rywalizacja w pierwszych dwóch sezonach w Barcelonie. Luis Enrique zdecydował, że Claudio Bravo będzie grał w lidze, a Ter Stegen w Pucharze Króla i w Lidze Mistrzów. To wywołało ciekawą sytuację. Niemiec wygrał Champions League, a w lidze wystąpił tylko w jednym spotkaniu. To mu nie wystarczyło. Do krytycznej sytuacji doszło, gdy na Klubowych Mistrzostwach Świata to Bravo wystąpił w pierwszym składzie.

„To był kluczowy moment. Marc miał wiele wątpliwości. Niecierpliwił się. Minął już ponad rok, a on czuł, że powinien zagrać na KMŚ. Był zaniepokojony. Miał wątpliwości, czy grał w odpowiednim klubie, czy pozostanie było właściwe. Wracając z Japonii dużo rozmawialiśmy w samolocie. Mógł odejść, ale powiedziałem mu: ‘jeśli będziesz cierpliwy, pograsz w Barcelonie przez 10-15 lat’. To było jasne, to była kwestia czasu. Pokazałem mu, że rywalizacja sprawiała, że był lepszy. I zgodził się zostać” – opowiada Unzué.

Rok później pojawił się Manchester City. „Barcelona podjęła jedną ze swoich najlepszych decyzji sportowych. City chciało jednego z naszych bramkarzy, być może bardziej Ter Stegena. Barça powiedziała jednak ‘nie’. Sprzedała Bravo. To był gest, którego oczekiwał Marc. Być może gdyby od początku był pierwszym bramkarzem, byłby dużo bardziej zadowolony. Mimo młodego wieku wydawał się dojrzały. Uporządkowany. Z ogromnym rozsądkiem. Z chęciami rozwoju. To jednak ta rywalizacja sprawiła, że pokazał swój najwyższy poziom”.

Od tamtej chwili Ter Stegen, który już po kilku miesiącach świetnie mówił po hiszpańsku i radził sobie po katalońsku, mógł skupić się na dążeniu do perfekcji i niemal bezbłędnej grze.

Nie analizuje zespołów rywali, ale razem z De la Fuente przygląda się mechanizmom ofensywnym piłkarzy. Pracuje też z filmami wideo.

Kiedy wraca do domu, oddala się od piłki. Nie żyje futbolem. Nie lubi tego. Nie zwraca też uwagi na to, co publikuje prasa sportowa. Dni meczowe przeżywa jak asceta. Wyłącza telefon. Skupia się na swoim zadaniu. Dla Unzué jest jasne, że „przekłada perfekcjonizm w pracę”. A potem idzie do domu. Do swojego życia.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Marc-André ter Stegen, wyjątkowy bramkarz dla Barcelony, --zgadzam sie .. gdyby nie on , oj dołowalibyśmy w lidze i nie tylko

Krótko mówiąc - Ter Stegen to najlepszy bramkarz świata. Nie tylko że względu na wspaniałe interwencje, ale i patrząc na jego życie prywatne. On ma dobrze poukładane w głowie i niech tak mu zostanie. Zero tatuaży, kolczyków i innych takich - to mi się podoba. Według mnie powinien być nr.1 w reprezentacji Niemiec jak i w Barcelonie.

Czy ktoś wie jak potoczyły się losy żony Enke? Mam nadzieję że jakoś sobie fajnie życie ułożyła oo tej tragedii. Może @BarcaInfo Ty coś wiesz?

fajny reportaz, jak widac Marc to rowny gosc i ma dobrze poukladane w glowie, fajnie byloby go spotkac na spacerze w Barcelonie

Śmieszne jest to ,że Neuer w przeciętnej formie zjada Marca ,a tym bardziej jak jest w gazie. Czuję ,że Marc dostanie swoją szansę w reprezentacji dopiero ,jak Neuer będzie o lasce chodzić.

I dlatego jest moim nr 1 w Barcy. Normalny facet a nie panienkinw stylu Neya czy Ronaldo, chamy w stylu Garcii albo polmozgi jak Ballo.

Geniusz. Dlaczego palec nie daje mu więcej szans w reprze to jest nieodgadnione.

Zwykły chłopak znający swoją wartość. Strasznie to rzadkie w dzisiejszych czasach pełnych gwiazdek i gwiazdeczek, którym odbija palma jak zobaczą dodatkowe "0" w kontrakcie.

Zdecydowanie najlepszy transfer Bartomeu.

mam wielki szacunek do tego człowieka. Za jego charakter i za to co zrobił dla Barcy. Cały czas pokazuje, ze godnie nosi koszulkę Blaugrany. Oby tak dalej!

Od zawsze widziałem w nim kapitana. Mam nadzieje, że zostanie z nami jeszcze długich parę lat i przejdzie do historii jaki najlepszy bramkarz Barcelony.

Wąchacz już dawno powinien dać mu większą szansę w reprezentacji, a najlepsza okazja do tego była po mś 2018