Jordi Moix: Myślę, że nowe Camp Nou będzie gotowe w 2025 roku

Maciej Łoś, Dariusz Maruszczak

6 sierpnia 2020, 15:40

La Vanguardia

5 komentarzy

Fot. Getty Images

Wiceprezydent FC Barcelony Jordi Moix udzielił wywiadu dziennikowi La Vanguardia, w którym wypowiedział się na temat strat finansowych spowodowanych przez koronawirusa, obniżenia pensji przez zawodników Blaugrany oraz projektu Espai Barça.

La Vanguardia: 30 czerwca zakończył się rok obrachunkowy, bardzo szczególny ze względu na pojawienie się pandemii. Jaki będzie konkretny wpływ koronawirusa na finanse Barcelony?

Jordi Moix: Konsekwencje koronawirusa są znaczące. Wpłynął na nas w dwóch kluczowych elementach codziennej działalności klubu. Po pierwsze na możliwość podróżowania ze względu na restrykcje w turystyce, dlatego ma tak bezpośredni wpływ na Barcelonę, także w zakresie dni, w których nie ma meczów. Drugim aspektem jest to, że wpływa na masową działalność. Biorąc pod uwagę wszystkie prognozy, które mieliśmy zrobione na cały rok, z powodu braku aktywności na stadionie i niemal całkowitego załamania w turystyce od 14 marca doszło do redukcji przychodów o około 20%.

W tych okolicznościach budżet zaprojektowany na następny rok, który zbliżał się do 1,1 miliarda, zostanie zredukowany do 800 milionów. Zgadza się?

Dopracowujemy prognozy, mając dwie znaczące niewiadome. Po pierwsze, ponieważ rozegraliśmy kilka meczów ligowych w lipcu, te przychody z telewizji dotyczą już budżetu 2020/2021. Ewolucja w Lidze Mistrzów również wpłynie na część tego fakturowania, które będziemy mieli zakończone, kiedy przedstawimy budżet na zgromadzeniu socios compromisarios. Druga niewiadoma dotyczy wiedzy, kiedy będziemy mogli wznowić znormalizowaną działalność w zakresie całkowitej lub ograniczonej obecności na Camp Nou. Pracujemy ze średnim scenariuszem, w którym przewidujemy, że będzie mogło do tego dojść w grudniu lub styczniu. Mówimy w nim o 20 czy 25% przychodów, których nie będziemy mieli. Z tego miliarda przechodzimy więc do mniej więcej 800 milionów w zależności od tych wszystkich parametrów.

Jakie są główne środki wprowadzone przez Barcelonę, żeby ograniczyć wpływ tego kryzysu?

Podczas izolacji dostosowaliśmy fundusz płac piłkarzy, aby w miarę możliwości zrównoważyć budżet, chociaż przewidujemy, że będziemy musieli zamknąć rok ze stratami. Nie będzie to pozytywny wynik, co ma powszechnie miejsce w gospodarce. Aby ograniczyć wpływ koronawirusa, pracowaliśmy z trzech perspektyw. Pierwsza z nich polega na pracy nad przychodami z zakresu produktów cyfrowych, jak Barça Studios, lub handlu produktami przez Internet, aby spróbować zrekompensować deficyt z turystyki, który wpływa na przykład na frekwencję w muzeum. Po drugie, jeżeli chodzi o wydatki, ustanowiliśmy komisję Covid. Zasiadają w niej wiceprezydent obszaru finansowego, skarbnik i prezydent, którzy wraz z dyrektorem generalnym i częścią kierownictwa co tydzień odbywają spotkania w celu monitorowania budżetu, na których wszystkie te wydatki, które nie są kluczowe, zostają odłożone. Naszym obowiązkiem jest dopasować rozmiar klubu i rachunek zysków i strat do tej koniunktury. Trzecia kwestia to równowaga. W zakresie aktywów zapewniliśmy sobie, żeby nie stracić wszystkich zaległych środków, które mieliśmy otrzymać. Tutaj pozytywne jest to, że nasi sponsorzy wciąż na nas stawiają. Jeżeli chodzi o zobowiązania i zadłużenie, które mamy w bankach, dokonaliśmy weryfikacji planu operacyjnego. Zrestrukturyzowaliśmy harmonogram wypełnienia zobowiązań, żeby mieć dodatkowy czas, tak jak to robią inne organizacje. Mimo wszystko wciąż pozostajemy optymistami.

Planujecie przeprowadzić nową redukcję zarobków wśród piłkarzy?

Musimy spojrzeć na wszystkie pozycje i przejrzeć całą strukturę wydatków lub przychodów, w ten sposób, żeby zaproponowanie dopasowania zarobków było ostatnią rzeczą, jaką zrobimy. Musimy sprawdzić, jak zakończymy sam rynek sprzedaży i kupna piłkarzy i jak będzie wyglądała wielkość budżetu płacowego. Mamy 33 czy 34 zawodników, licząc tych, którzy są wypożyczeni i wrócą. Naszym zamiarem jest przejście do kadry ze zmniejszoną liczbą graczy. Stawiamy od dawna na własny styl gry i na piłkarzy z cantery, którzy już przybyli lub przybędą i którzy nie wiążą się z nakładami na transfery, jak w przypadkach Riquiego, Araujo czy Fatiego. Mądrym posunięciem było również postawienie w styczniu na zawodników, którzy się rozwijają, żeby przeprowadzić zmianę pokoleniową. W tym sensie sprowadziliśmy Pedriego czy Trincão.

Czy z ekonomicznego punktu widzenia lepiej jest, żeby klub nie robił dużych inwestycji, zanim nie zbierze funduszy ze sprzedaży zawodników?

Priorytetem jest utrzymanie konkurencyjności klubu, ale trzeba to robić w zrównoważony sposób. Ustaliliśmy, że najpierw musimy uzyskać pieniądze ze sprzedaży, a dopiero potem możemy przeprowadzać transfery do drużyny. Gdybyśmy działali na odwrót, miałoby to negatywny wpływ na budżet. Lepiej robić to z rozsądkiem.

Czy wprowadzanie w życie projektu Espai Barça jest teraz dobrym pomysłem?

Tak, ponieważ Espai Barça jest bardzo potrzebne. Musimy wyremontować stadion, to konieczne. Podobnie robią inne kluby w Europie. Jest to ważne, ponieważ dzięki innowacjom będziemy mogli więcej zarabiać w przyszłości. Otrzymamy fundusze chociażby ze sprzedaży praw do komercyjnej nazwy Camp Nou. Im szybciej uda nam się skończyć ten projekt, tym lepiej. Mamy przygotowane pieniądze, teraz jest pora na ogłoszenie przetargu. Część prac została już wykonana, na przykład na stadionie Johana Cruyffa. Zburzyliśmy Miniestadi, w tym miejscu ma stanąć nowa hala Palau mogąca pomieścić 15 tysięcy widzów. Koronawirus popsuł nam plany, teraz szukamy nowych terminów.

W jaki sposób będzie finansowany projekt Espai Barca?

Nasze plany przedstawiliśmy instytucjom, z których najważniejszą jest bank Goldman Sachs. Udało nam się uzyskać 800 milionów euro, a co ważniejsze, nie ryzykujemy tym, że będziemy musieli wykorzystywać pieniądze z innych źródeł. Wpływy ze sprzedaży biletów, kontraktu z Nike, praw telewizyjnych – to wszystko będzie przeznaczone na funkcjonowanie klubu tak, jak dotychczas, nie będzie związane z Espai Barca. Mamy 30 lat na spłatę pożyczki od banku. Gdy otrzymamy pozwolenie na przeprowadzanie prac, wtedy pieniądze wpłyną na nasze konto.

Jakie odsetki są wpisane w umowie z Goldman Sachs i innymi podmiotami finansowymi?

Będą wynosiły około 3-4%, niedawno udało nam się dojść do porozumienia w tej kwestii. Wprowadziliśmy dwie fazy – pierwsza będzie trwała przez okres budowy z odsetkami 3-4%, a potem nastąpi faza druga, gdzie będą one wynosić 4%.

Kiedy będzie możliwe przeprowadzenie referendum, aby socios mogli zagłosować na temat Espai Barca?

Kwestia referendum, podobnie jak inne rzeczy, zostały przełożone przez pandemię koronawirusa. Dyskutujemy o tym, żeby przeprowadzić je jesienią po zebraniu delegatów, o ile nie będzie nowych obostrzeń. Zgromadzenie musi zezwolić na zorganizowanie referendum.

Na początku pandemii Barcelona ogłosiła, że szuka firmy chętnej kupić prawa do nazwy Camp Nou, a następnie dochód z tej inicjatywy chce przekazać na walkę ze skutkami koronawirusa. Czy są jakieś nowe informacje w tej sprawie?

Tak, ta kwestia cały czas się rozwija. Staramy się, aby docelowa firma chciała kontynuować współpracę w przyszłości. Myślimy pozytywnie na ten temat. Trwają interesujące negocjacje i to jedyne, co mogę teraz o tym powiedzieć.

Kiedy może mieć miejsce inauguracja nowego Camp Nou?

Jeśli zatwierdzimy budżet w nadchodzącym sezonie we wrześniu, a prace rozpoczną się w pełni latem 2021 roku, to myślę, że stadion będzie gotowy w 2025 roku. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to według mnie to będzie ten moment. Szkoda, że nie mogliśmy zacząć 2-3 lata temu. W Barcelonie nastąpiła zmiana burmistrza, co nas spowolniło. Musieliśmy także przekonać część polityków do naszego projektu. Do tego doszedł koronawirus, który opóźnił praktycznie wszystko.

W przyszłym roku odbywają się wybory w klubie. Czy zamierzasz poprzeć jakąś kandydaturę?

Jestem teraz skoncentrowany tylko na kwestiach ekonomicznych, którymi się zajmuję w klubie. Nie chcę teraz zawracać sobie głowy innymi rzeczami. Będzie jeszcze czas na myślenie o wyborach. Na razie nic nie planowałem.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

To bardzo optymistyczne, co mówi ten gość z zarzadu, ale jakoś trudno mi uwierzyć w realizację tego projektu w okresie 4 lat. W każdym razie to kiedyś musi nastąpić, więc kto CN nie widział, zbierać dutki czem duch, bo potem zostaną już tylko zdjęcia tego legendarnego obiektu, to już nie będzie to.

Jakby mnie tam zatrudnili to byłoby gotowe za trzy lata. Jedyny warunek - oszczędności dzielone 50/50.

Z Camp Nou to będzie jak z Sagrada Familia :P