Kolejna strata punktów, liga odjeżdża Barcelonie

Looky

30 czerwca 2020, 20:43

607 komentarzy

Fot. Getty Images

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

2:2

Herb FC Barcelona

Atlético Madryt

ATM

  • Diego Costa 12' (sam.)
  • Lionel Messi 50' (k.)
  • 19' (k.), 62' (k.) Saul Niguez 

FC Barcelona kolejny raz straciła punkty i powoli żegna się z mistrzostwem Hiszpanii. Remis 2:2 z Atlético oznacza, że Barça ma na koncie 70 punktów. Jeśli Real w czwartek wygra z Getafe, na pięć kolejek przed końcem sezonu będzie miał cztery "oczka" przewagi i lepszy bilans bezpośrednich spotkań. Prowadzenie gospodarzom w 11. minucie dał... Diego Costa, który skierował piłkę do własnej bramki po dośrodkowaniu Messiego z rzutu rożnego. Wyrównał w 18. minucie Saul strzałem z rzutu karnego. W drugiej połowie z rzutów karnych trafiali Messi i ponownie Saul.

Obiecujący początek

Ku zaskoczeniu wielu obserwatorów początek meczu był dość żywy. Już w 1. minucie szansę po podaniu Puiga miał Luis Suárez, a kilka minut później Rakitić. Barcelona starała się grać szybko i nie wymieniać tysiąca podań w środku pola i w 11. minucie objęła prowadzenie. Rzut rożny z prawej strony na krótki słupek wykonywał Messi, piłka odbiła się od Diego Costy i wpadła do bramki zmylonego Oblaka. Katalończycy wyszli na prowadzenie, ale długo nie cieszyli się z przewagi.

Za samobójczego gola Costa mógł zrehabilitować się 5 minut później, gdy sędzia podyktował rzut karny po faulu Arturo Vidala. Na wysokości zadania stanął jednak Ter Stegen, który wyczuł intencje Hiszpana i wybronił jedenastkę. Po weryfikacji VAR arbiter zarządził jednak powtórkę, gdyż bramkarz Barcelony przy strzale Costy nie miał obu stóp na linii bramkowej. Niemiec protestował i dostał żółtą kartkę, po chwili do rzutu karnego podszedł Saul, który był już bezbłędny i wyrównał stan meczu.

Tempo spotkania było dobre i byliśmy świadkami dość ciekawej gry. W 22. minucie Messi dokręcił strzał do bramki Oblaka, było groźnie, ale piłka minęła słupek. Po pół godzinie gry intensywność meczu nieco spadła, mieliśmy też mniej sytuacji pod jedną i drugą bramką i dopiero w 42. minucie Messi dobrze przymierzył  z rzutu wolnego, piłka po rykoszecie zmieniła tor lotu, ale Oblak zdołał wybić ją nad poprzeczkę. Tuż przed przerwą w polu karnym Barçy znalazł się jeszcze Carrasco, ale obrońcy gospodarzy wybili piłkę na rzut rożny.

Druga połowa, czyli chcemy, ale nie możemy

Druga część gry rozpoczęła się znakomicie dla Barçy. W 48. minucie Semedo wygrał pozycję z prawej strony pola karnego Atlético, tam w stopę Portugalczyka trafił Felipe i sędzia podyktował rzut karny. Do jedenastki podszedł Messi i pewnym strzałem a’la Panenka nie dał szans Oblakowi. W odpowiedzi w 56. minucie Diego Costa mógł doprowadzić do remisu. Llorente znalazł na prawej stronie Ariasa, ten dośrodkował, Costa przeskoczył Vidala i głową uderzył minimalnie obok bramki Ter Stegena.

W 62. minucie goście dopięli jednak swego. Ten, który był bohaterem akcji z 48. minuty, tym razem sprokurował jedenastkę dla Atlético. We własnym polu karnym Semedo minimalnie trącił stopę wychodzącego na pozycję Carrasco i Hernández Hernández podyktował trzeci rzut karny w tym spotkaniu. Do jedenastki podszedł Saul i zdobył swojego drugiego gola w meczu, choć Ter Stegen miał pilkę na rękach i był bardzo blisko wybronienia strzału.

W 71. minucie Vidal szybkim podaniem z rzutu wolnego uruchomił Semedo, ten odegrał do Chilijczyka, który strzelając z linii pola karnego minimalnie spudłował. Po chwili Felix sprawdził Ter Stegena, a kilka minut później po dośrodkowaniu Alby Vidal strzelał głową, ale piłka minęła bramkę Oblaka.

Końcówka meczu to szarpane akcje gospodarzy, dało się zauważyć zwłaszcza dobrą postawę Riquiego Puiga, który zanotował udany występ w całym spotkaniu. Groźniejsi byli jednak goście, którzy w ostatnich minutach mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Skończyło się remisem, który nie urządza żadnej ze stron, ale przegranym jest Barcelona, która powoli traci szansę na obronę tytułu i na pięć kolejek przed końcem musi liczyć na dwukrotną stratę punktów przez Real, co wydaje się równie prawdopodobne, jak to, że Quique Setien pozostanie w Barcelonie trenerem na kolejny sezon. A może nawet to, że dotrwa na tym stanowisku do końca tego tygodnia.

Co dalej?

Tu nie ma dobrej odpowiedzi. Godzinami można rozprawiać nad tym, co w Barcelonie nie działa właściwie i jak temu zaradzić. Wydaje się, że ten sezon jest po prostu "do dogrania", bo nie ma podstaw ku temu, żeby twierdzić, że w sierpniu w Lidze Mistrzów będzie lepiej. Można spierać się o dzisiejsze podyktowane rzuty karne, ale w ogólnym rozrachunku to niczego nie zmienia. Paradoksalnie Barcelona zagrała dziś lepiej niż w poprzednich meczach, ale to nie znaczy, że zagrała wystarczająco dobrze, by zachować szansę na mistrzowski tytuł. Piłkarze powoli sami chyba zapominają o lidze, tak jak już dawno zapomnieli, jak należy grać dla mistrzowskiej drużyny.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Co za parszywy dzień, dwie sekcje przegrały mistrzostwo, ale nic to na następną kampanię mamy Pjanića . ..
« Powrót do wszystkich komentarzy