Pierwsza strata punktów po wznowieniu sezonu

Dariusz Maruszczak

19 czerwca 2020, 20:51

365 komentarzy

Fot. Getty Images

Sevilla FC

SFC

Herb Sevilla FC

0:0

Herb Sevilla FC

FC Barcelona

FCB

Barcelona zremisowała bezbramkowo z Sevillą na Sánchez Pizjuán po dość bezbarwnej grze. Katalończycy mogą więc po tej kolejce stracić prowadzenie w tabeli.

Początek nie był jednak zły. W meczu z Leganés kibice Barcelony musieli czekać aż 42 minuty na pierwszy celny strzał swoich ulubieńców. W spotkaniu z Sevillą doszło do tego zdecydowanie szybciej, ponieważ już po trzech minutach zrobił to Luis Suárez, który wrócił do podstawowego składu Blaugrany po pięciu miesiącach przerwy. Niestety El Pistolero nie strzelił równie celnie jak Ansu Fati w poprzednim pojedynku, a Tomas Vaclik nie miał większych problemów ze skuteczną interwencją. Przed rozpoczęciem starcia na Sánchez Pizjuán ekspert Mundo Deportivo Lobo Carrasco przestrzegał Barcelonę przed stałymi fragmentami gry Sevilli i już podczas jednego z pierwszych rzutów wolnych gospodarze mieli dobrą okazję, ale strzał Julesa Kounde minimalnie minął słupek.

W 21. minucie przed pierwszą szansą na gola numer 700 w karierze stanął Leo Messi. Argentyńczyk uderzył w swoim stylu technicznie z rzutu wolnego, ale jego strzał wybił Kounde, który cofnął się na linię bramkową. Po dwóch minutach kapitan Barcelony miał kolejną okazję z tego stałego fragmentu gry, jednak włożył w tę próbę za mało siły, aby zaskoczyć Vaclika. Chwilę potem z dystansu uderzył Ivan Rakitić, również bez powodzenia. W tym czasie Katalończycy bombardowali bramkę rywali, ale mieli problem z wejściem z piłką w pole karne, a przez kolejne minuty w ogóle nie kreowali sobie szans na gola. Ostatnim znaczącym wydarzeniem pierwszej połowy było spięcie Messiego z Diego Carlosem, po którym rosły obrońca przewrócił się na murawę, ale sędzia nie pokazał Argentyńczykowi kartki za odepchnięcie rywala.

Dziesięć minut po wznowieniu gry Sevilla miała swoją najlepszą szansę na gola. Jesús Navas szybko rozegrał rzut wolny na prawej stronie boiska, dzięki czemu w dobrej pozycji strzeleckiej znalazł się Lucas Ocampos. Uderzenie Argentyńczyka obronił jednak Marc-André ter Stegen. Niemca nie pokonał również Munir El Haddadi po strzale z drugiej strony boiska. Quique Setien starał się zareagować na problemy z kreowaniem gry w drugiej linii Barcelony i po godzinie meczu wpuścił na boisko Arthura w miejsce Martína Braithwaite’a, który nie mógł zaliczyć swojego występu do udanych.

Barça większość akcji przeprowadzała na stojąco. Brakowało wyjścia na pozycje i ruchu bez piłki, przez co trudno było zdobyć Katalończykom teren przed polem karnym. Goście zmusili do interwencji Vaclika dopiero w 73. minucie, oczywiście po rzucie wolnym. Messi uderzył nieźle, ale golkiper Sevilli przerzucił futbolówkę nad bramką. Trzy minuty później Andaluzyjczycy wyszli z kontratakiem i mieli przewagę liczebną. Barcelonę uratował Jordi Alba, który zablokował zagranie Sergio Reguilóna. Na boisku pojawił się również Antoine Griezmann w miejsce Arturo Vidala.

W 87. minucie Luis Suárez miał na nodze piłkę meczową po dobrym zagraniu Jordiego Alby, ale futbolówka po jego strzale poszybowała ponad bramką. Po tej akcji na murawie zameldował się Riqui Puig, zmieniając Rakiticia. Sevilla też miała swoją okazję. W doliczonym czasie gry jeszcze lepszą szansę niż Suárez miał Reguilón, który, stojąc tuż przed Ter Stegenem, nie zdołał czysto trafić w piłkę. Spotkanie zakończyło się sprawiedliwym remisem 0:0. To oznacza, że w przypadku zwycięstwa Realu Madryt z Realem Sociedad Katalończycy utracą fotel lidera LaLigi.

Sevilla: Vaclik; Jesús Navas, Diego Carlos, Koundé, Reguilón; Fernando, Jordán (69' Gudelj), Óliver Torres (46' Banega); Ocampos (84' Vázquez), Munir (59' Suso), De Jong (69' En-Nesyri).

Barcelona: Ter Stegen; Semedo, Piqué, Lenglet, Alba; Vidal (77' Griezmann), Busquets, Rakitić (88' Puig); Messi, Suárez, Braithwaite (63' Arthur).

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

ooo brak Griezmanna - może coś się zmieni i taki środek pola, że wydaje się, że stawiamy na niestracenie bramki
« Powrót do wszystkich komentarzy