Okiem Kibica: Remedium z Kataru na barcelońskie bolączki

Paweł Paczocha

13 stycznia 2020, 13:54

11 komentarzy

Fot. Getty Images

Po Rzymie mu przebaczono, po Liverpoolu nie znaleziono lepszego rozwiązania. Po Dżuddzie wymówek jest coraz mniej. Wiele wskazuje na to, że dni Ernesto Valverde na stanowisku trenera FC Barcelony są policzone, a na jego miejsce szykowany jest Xavier Hernández i Creus, znany wśród kibiców jako Xavi. Choć sam zainteresowany, jak i jego pracodawca, katarski Al-Sadd, zaznaczają, że negocjacje nie będą proste, to większość hiszpańskich mediów jest zgodna: mistrz świata i dwukrotny mistrz Europy niebawem spełni swe marzenia. Czego można spodziewać się po Xavim w roli szkoleniowca na Camp Nou?

Były pomocnik FC Barcelony zdecydował się w 2015 roku zmienić stolicę Katalonii na Katar z kilku względów, ale najważniejszym bodźcem było zapewnienie mu przez włodarzy Al-Sadd możliwości łączenia kariery piłkarskiej i trenerskiej. Takim sposobem Xavi przez lata zdobywał kolejne uprawnienia, by wreszcie, w lipcu ubiegłego roku, zasiąść na ławce trenerskiej. Wówczas jeszcze bardziej zainteresowały się nim hiszpańskie media, a legendarny pomocnik nie owijał w bawełnę, tylko mówił wprost: w przyszłości chcę usiąść na ławce trenerskiej na Camp Nou. W dziewięciu przypadkach na dziesięć tego typu wypowiedzi początkującego trenera byłyby traktowane jak kiepski żart, ale pozycja Xaviego w stolicy Katalonii pozostaje niepodważalna; 8 mistrzostw Hiszpanii, 4 Ligi Mistrzów i 3 Puchary Króla zdobyte przez Xaviego mówią same za siebie. Jednakże urodzony w Terrassie gracz znaczy dla kibiców znacznie więcej.

Zacznijmy od tego, że obok Valdésa, Puyola, Iniesty i Messiego już na zawsze pozostanie symbolem złotej ery klubu, kiedy to narodziła się, m.in., „Barça sześciu pucharów”. Xavi był nie tylko głównym kreatorem, ale także swoistym tempomatem ekipy. To on decydował, kiedy przyspieszyć, a kiedy zwolnić akcję. Nie można też zapomnieć o tym, jak wymiernie przykładał się do wspomnianych wyżej triumfów. W pierwszym sezonie pod wodzą Guardioli, w samej lidze, grający często głęboko w drugiej linii, jako łącznik między atakiem i obroną, Xavi zanotował 6 trafień i 22 asysty! To jednak nadal nie wyjaśnia tak mocnej pozycji Katalończyka w zespole.

Xavi to Barca, a Barça to Xavi. Dziś trudno to sobie wyobrazić, ale Hernández był swego czasu wypychany z klubu. Chciano go wysłać na wypożyczenia, gdzie prawdopodobnie skończyłby tak, jak wypożyczani z Barcelony kończą dzisiaj, czyli na peryferiach topowego futbolu. Xavi jednak się zawziął i postanowił wywalczyć sobie miejsce w składzie choćby siłą. Udało mu się to za Rijkaarda, ale pełnię potencjału osiągnął dopiero, gdy całkowicie uwierzył w siebie. Można powiedzieć, że w triumfie Barcelony Guardioli kluczowe były mistrzostwa Europy 2008, bo dopiero wtedy Puyol, Iniesta i Xavi dostali namacalny dowód na to, że są graczami ze ścisłego światowego topu – w erze Rijkaarda najwięcej uwagi poświęcano efektowniejszym graczom, takim jak Ronaldinho, Eto’o czy Deco.

Xavi, nieraz wręcz do przesady, wyznaje filozofię Cruyffa i Guardioli, z jego wywiadów wylewa się całkowita pewność przekonań. Jego drużyna ma grać wysokim pressingiem, wymieniać pozycje i wiecznie dążyć do zdominowania swojego rywala – nieważne, czy właśnie przegrywa 0:1, czy prowadzi 5:0, celem ma być zdobycie kolejnej bramki.

Pod kątem czysto boiskowym możemy zatem spodziewać się, wyczekiwanego przez kibiców, powrotu do korzeni, co oznacza, że większą rolą w ekipie powinien cieszyć się Arthur, który zapewne uzupełni wyjściowe trio drugiej linii Katalończyków, w której ugruntowane pozycje mają Busquets i De Jong. Skoro mowa o Hiszpanie, to Xavi już we wrześniu zaznaczał, że praca z byłymi kolegami z boiska nie tylko nie będzie dla niego krępująca, ale wręcz przekuje ją w atut: „Wiem, jacy są Leo [Messi], Luis [Suárez], Busi, Jordi [Alba] czy Sergi [Roberto]. Wiem, w jaki sposób trenują. Znam ich zdolności przywódcze i wiem, kiedy są smutni czy wkurzeni. Każdy trener chciałby mieć trzech, pięciu, ośmiu czy dziesięciu piłkarzy, których już znasz i z którymi łączą cię przede wszystkim dobre relacje.”

W szerszej perspektywie warto też wspomnieć, że Xavi jest nie tylko zagorzałym zwolennikiem wprowadzania do pierwszego zespołu zawodników z cantery, ale też obsadzania w zarządzie byłych klubowych legend, więc niewykluczone, że na swojego asystenta Hernández weźmie Víctora Valdésa, który w październiku został zwolniony z funkcji trenera juvenilu A po zaledwie 80 dniach, czego powodem było jego kontrowersyjne zachowanie i ogromne nieporozumienie pomiędzy nim a dyrektorem akademii Patrickiem Kluivertem. Jako że Xavi na każdym kroku podkreśla, że FC Barcelona powinna sprowadzić z powrotem Neymara, możemy też spodziewać się w lecie kolejnej opery mydlanej związanej z Brazylijczykiem.

Czy zaufanie Xaviemu to na pewno dobry pomysł? Ciężko powiedzieć. Hiszpan jako trener osiąga przeciętne rezultaty (aktualnie czwarte miejsce w Qatar Stars League, natomiast z Klubowymi Mistrzostwami Świata jego Al-Sadd pożegnał się po porażce w ćwierćfinale z Monterrey), ale pewne jest jedno. W marazmie proponowanym przez Valverde, FC Barcelona trwać zwyczajnie nie może. Uwłacza to randze klubu, który marnuje ostatnie lata Messiego na najwyższym poziomie przez trenera skrajnie bojaźliwego i nijakiego, którego w tym momencie, gdy nie funkcjonuje uwielbiana przez niego defensywa, nie broni już nic.


Paweł Paczocha, Długa Piłka i Mistrzowie Polski

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Nie, to za gleboka woda. Najlepiej jakby BarcaB awansowala do Secunda i tam potrenowal min1-2 lata. I wtedy...

Lepiej jakby nie został trenerem, ponieważ nie poradzi sobie na tym stanowisku. Jak ma już zostać to w 2022/2023 r. Na początku widział bym go jako trenera Barcelony B, pracował by z rezerwami i równocześnie podpatrywał co robi pierwszy trener Barcelony. Dzięki takiemu podejściu będzie cały czas uczył się roli pierwszego trenera. Nabierał by doświadczenia jako trener. Mało tego kadra powinna się wykruszyć z byłych kolegów z którymi grał. Jak będą w kadrze, to relacje w szatni między nimi mogą odbywać się jako kolega – kolega a nie trener – zawodnik. Moim skromnym zdaniem trenerem powinien zostać García Pimienta do końca sezonu. A po sezonie poważnie zastanowić się nad kandydaturą trenera na przyszły sezon.

Racja. Po jaką cholerę zatrudniać trenerów doświadczonych z nazwiskiem i charakterem, którzy dają większą szansę, że zagonią gwiazdeczki do pracy? Lepiej zatrudnić im kumpla z boiska, z którym będzie słodziutko w szatni.
Ot taka nowa świecka tradycja: trenerem Barcy może być tylko były zawodnik. W ten sposób kandydatów nie braknie. Tylko że jest to droga do.......

PS Xavi to legenda. Uwielbiałem patrzeć jak gra. Ale on dopiero się uczy trenerskiego fachu!! Nie niszczmy jego legendy!

Chcemy sobie strzelić w kolano? Najpierw wziąć trenera absolutnie bez doświadczenia licząc, że powtórzy sukces dużo bardziej doświadczonego Guardioli. A potem gdyby w razie nie wyszło, to albo męczymy się z nim do końca kontraktu albo go zwalniamy zamykając furtkę na przyszłość.
konto usunięte

Xavi by musiał na dzień dobry zmienić połowę składu. Na ten moment do jego ulubionego sposobu gry pasuje może ze trzech piłkarzy. Nie da się grać jak się chce, nie mając do tego zawodników.

A wczercu...” Xavi Out”

Dlatego najlepiej zostawić Valverde do końca kadencji Bartomeu i akurat Xavi przyjdzie z nowym zarządem ;)
Albo zawsze zostaje opcja z Pimientą ;)

Cieszy mnie przytoczenie wygranych ME przez Hiszpanię w 2008. To był jeden z głównych czynników przez które Guardiola odniósł taki sukces tutaj, a większość o tym zapomina.

teoretyzowac sobie mozna ale potem przyjdzie rzeczywistosc i ciekawe jak caly sezon bedzie grac wysokim pressingiem z Messim i Suarezem:) to nie takie proste