Byli trenerzy Ansu Fatiego i Carlesa Péreza na temat ich rozwoju w Barcelonie

Dariusz Maruszczak

12 grudnia 2019, 18:15

FCBarcelona.es

3 komentarze

Fot. Getty Images

  • Carles Pérez i Ansu Fati byli bohaterami ostatniego meczu z Interem, w którym strzelili po golu
  • Byli trenerzy skrzydłowych wypowiedzieli się na temat ich rozwoju od czasów gry w zespołach młodzieżowych
  • Szkoleniowcy opowiedzieli też o trudnościach, z jakimi mierzyli się obaj gracze

Mówi się, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Podobnie można stwierdzić w przypadku kontuzji, jakie dopadły napastników Barcelony na początku sezonu. Urazy Leo Messiego, Luisa Suáreza i Ousmane’a Dembélé otworzyły drogę do składu młodszym zawodnikom. Szansę otrzymali Carles Pérez i Ansu Fati. Pierwszy z wymienionych strzelał gole w swoich debiutach w podstawowym składzie Blaugrany w Primera División i w Lidze Mistrzów, a do tego dołożył trzy asysty. Barça przedłużyła z nim kontrakt, a po występie z Interem zagwarantował sobie miejsce w pierwszym zespole. Z kolei Fati został prawdziwym łowcą rekordów, a ostatnio stał się najmłodszym strzelcem gola w historii Ligi Mistrzów.

Trudno było przewidzieć aż tak dobrą postawę młodych piłkarzy Barcelony. Nie spodziewał się tego nawet nowy trener juvenilu A Franc Artiga, który pracował z oboma wychowankami. – Myślałem, że będą mieli swoje szanse w pierwszej drużynie, i nie zaskoczyło mnie to, że do niej trafili, ale raczej to, że zaprezentowali tak wysoki poziom od samego początku.

Cierpliwość i samodoskonalenie

Fati urodził się w Gwinei Bissau 31 października 2002 roku. Jego okres dojrzewania to historia pokory, cierpliwości i samodoskonalenia. Mimo podpisania kontraktu z Barceloną w 2012 roku nie mógł trenować z alevinem A do kolejnego sezonu. Musiał uzbroić się w cierpliwość i grać w niezrzeszonym w federacji zespole Peléteros FC z Andaluzji. – Przyjeżdżał punktualnie, aby grać w meczach towarzyskich i w turniejach. Pamiętam, że po jednym ze spotkań wracał do Sewilli, gdzie czekała na niego rodzina, i podczas podróży wysłał mi wiadomość, w której przepraszał za to, jak grał, i obiecał, że następnym razem spisze się lepiej. Wciąż trzymam tę wiadomość. Miał wówczas tylko 10 lat! – powiedział trener alevinu A Marc Serra, pierwszy szkoleniowiec Fatiego w drużynach młodzieżowych Barcelony.

Drugi trener juvenilu A Marcel Sans, który prowadził Fatiego także w infantilu B, również zapewnia o wysokich wymaganiach 17-latka wobec siebie. – W juvenilu B miał serię trzech czy czterech zmarnowanych jedenastek i zasugerowaliśmy mu, żeby przestał je wykonywać na jakiś czas. Nie chciał tego zrobić dopóki nie strzeli gola. Był jednym z zawodników, którzy zadawali najwięcej pytań, miał niesamowitą chęć poszerzania wiedzy.

– Już w alevinie A był wyjątkowym zawodnikiem, zdolnym do robienia niezwykłych rzeczy, jak na chłopca w tym wieku. Lubił grać bardziej efektownie niż efektywnie, a jest to cecha, którą jako trenerzy staraliśmy się korygować, żeby móc pogodzić obie rzeczy, ale bez ukracania jego kreatywności – wyjaśniał Serra.

Rolę Fatiego w zespołach młodzieżowych tłumaczył Artiga. – Trenerzy lubili odtwarzać pozycję fałszywej dziewiątki Messiego i mogliśmy to robić z Fatim, ponieważ często cofał się po piłkę, wchodził między pomocników i następnie atakował.

Nie można wspominać procesu kształcenia Fatiego bez poważnej kontuzji kości piszczelowej, której doznał pod koniec 2015 roku. – Kiedy trzynastoletni chłopiec ma taką kontuzję, proces rehabilitacji jest bardzo trudny. Jednocześnie sprawia, że piłkarz staje się silniejszy. Teraz Fati ma obsesję na punkcie zdrowia: wykonuje prewencyjną pracę na siłowni, dba o siebie poza boiskiem i słucha swojego ciała.

Pérez rozwiewa wątpliwości

Inaczej wygląda historia Carlesa Péreza, który dołączył do cadete B Artigi z Espanyolu. – Prosiłem o sprowadzenie go z infantilu A. Mieliśmy pewne wątpliwości do momentu, gdy Espanyol nie przyjechał do nas i nie wygrał z nami po dwóch golach Péreza.

Obecny trener juvenilu A wyjaśnia ewolucję w grze Péreza. – Mówiło się o nim, że jest typowym piłkarzem, który zawsze robi to samo: schodzi ze skrzydła do środka. W takich przypadkach należy wyciągnąć jak najwięcej z tej cechy i dodać kolejne. Pomogliśmy mu dowiedzieć się, jak wybierać najlepsze, co można zrobić w każdej sytuacji. Poprawił się zwłaszcza w grze bez piłki. Bardzo dobrze znajduje wolną przestrzeń, porusza się miedzy liniami, a także wykonał jakościowy skok w zakresie defensywny.

Obecny trener Barcelony B Francesc Javier García Pimienta prowadził Péreza w juvenilu A i podkreśla jego dojrzałość. – Jego trzy lata w Bar B były dla niego bardzo dobre, sprawiły, że dojrzał. Szczególnie trudny był pierwszy rok w Segunda División, ponieważ nie miał zbyt wielu szans na grę – powiedział szkoleniowiec, który wygrał UEFA Youth League z Pérezem jako jednym z kluczowych elementów drużyny. – Był w stanie poczekać na swój moment i odrzucał interesujące oferty. W poprzednim sezonie był już bardzo dobry – dodał.

Inne anegdoty trenerów Barcelony na temat dwóch wschodzących gwiazd Dumy Katalonii można przeczytać w tym artykule. Fatiego i Péreza bez wątpienia czeka ciężka praca, aby zdobyć pewne miejsce w zespole Blaugrany, ale obaj od lat pokazują cechy, które sprawiają, że mogą to uczynić. Przemierzyli długą drogę, aby trafić do pierwszej drużyny i pozostaje mieć nadzieję, że najlepsze dopiero przed nimi.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Owszem fati teraz się zachwycamy jest świetny mam nadziej że dalej tak będzie ale mamy trzez inna perle piug o którym mało mówimy cieszmy się pokoleniem nikt nie ma grać jak Messi ale ma robić różnice jak Messi o to tu chodzi.

Pokora wśród dzisiejszej młodzieży to rzadko spotykana cecha.Taki Fati to perła dla szkoleniowców. Bardzo chciałbym, żeby jego kariera nabrała takiego tempa, jak miało to miejsce w przypadku Leo.Byłoby to jednak zbyt piękne, gdyby w klubie pojawił się drugi Leo w tak krótkim odstępie czasu. Nie wiadomo, czy w ogóle kiedyś taki piłkarz się pojawi...