Luis Suárez: Nasza pomoc w transferze Neymara? Nie można zawsze brać na poważnie tego, co mówi Piqué

Dariusz Maruszczak, Ela Rudnicka

22 listopada 2019, 12:00

Sport

17 komentarzy

Fot. Getty Images

Luis Suárez udzielił wywiadu dziennikowi Sport, w którym opowiedział m.in. o swoim podejściu do rywalizacji, relacjach z partnerami, integracji Griezmanna czy słowach Piqué, że piłkarze Barcelony chcieli ułatwić klubowi transfer Neymara.

Sport: Jak interpretujesz futbol? Czym dla ciebie jest? Arturo Vidal na przykład definiuje się jako wojownik. Interpretuje futbol jako walkę.

Luis Suárez: Nie wiem, jak to wyjaśnić, ale mogę powiedzieć, że przeżywam każdy mecz z taką samą intensywnością. Mam wrażenie, że tak wiele wycierpiałem, żeby dostać się do tego miejsca w świecie futbolu, że nie mogę darować nawet minuty i przestać walczyć o piłkę. Zawsze muszę walczyć. Taka jest moja charakterystyka i sposób bycia.

Czy ten głód i natura to twoje główne zalety?

Tak, chęć odnoszenia sukcesów, zawsze z wiarą w siebie i w swoje cele. Jestem niezwykle dumny, że przeszedłem przez bardzo trudne momenty w mojej karierze. To były takie chwile, w których wielu ludziom byłoby trudno się podnieść. Na szczęście miałem tę siłę wiary w siebie do przezwyciężenia trudnych momentów.

Kiedy widzisz piłkarzy, którzy są mniej energiczni, nie mówiąc tu o zawodnikach z twojej ekipy, ale ogólnie, co myślisz?

Każdy ma swój sposób bycia. Trzeba się przystosować do tego, jaki jest każdy klub, kolega czy reprezentacja. W przypadku Urugwaju dużo rozmawiamy i ciągle się motywujemy. W Barcelonie nie rozmawia się tak dużo. Kiedy przybyłem do Barçy, zobaczyłem, że piłkarze byli przyzwyczajeni do innego typu koncentracji przed meczami i zawsze wygrywali wszystko w ten sposób. Nie można zmienić tych rzeczy.

Wstrząśnięcie trochę kolegami byłoby zbyt gwałtowne?

Nie, ale każdy zawodnik ma swój sposób koncentrowania się, swój sposób bycia i przygotowania się do meczów. Są tacy, którzy jedzą makaron, a ja go nie lubię, ponieważ czuję się wzdęty. Inni jedzą dwa posiłki w dzień spotkania. Są różne sposoby na przygotowanie się do pojedynków.

Gdy Urugwaj przegrywa, zawsze robi to z podniesioną głową. W Barcelonie coś takiego nie ma miejsca. Czy ten duch trudno jest przekazać zespołowi?

To skomplikowane. W nastawieniu niektórych jest tak, że krzykiem niczego się nie osiągnie. Uważam, że czasem krzyk może cię obudzić. Może być czasem tak, że zgrzeszymy w dobrym celu. Chodzi tu o inne przyzwyczajenia i sposób bycia zawodników.

To nie jest twój sposób bycia?

Nie, wcale, chociaż jestem w takim wieku, że ograniczają mnie pewne sprawy. Jestem ograniczony podczas rozmowy z kolegą. Myślę o tym, żeby krzyknąć na partnera, żeby się obudził, ale wyszedłbym na tego złego. Trzeba się przyzwyczaić i zaadaptować do tego sposobu bycia.

Nie sądzisz, że drużyna ze względu na twoje doświadczenie i sposób bycia wymaga od ciebie, abyś działał jak jeden z kapitanów?

Musisz zrozumieć, że nie chcę wyjść na tego złego. Trudno jest wyjaśnić kolegom, że jeśli do nich coś mówię, to dla ich dobra. Chcę przekazać: „mówię do ciebie, ponieważ jesteś ważny dla zespołu i jeśli się nie obudzisz, wszyscy się nie obudzimy”. To jednak trudne. Jeśli chodzi o nastawienie, to próbuję nim zarażać na boisku. Biegać do obrony, naciskać pressingiem… Zespół musi mieć świadomość: „jeśli Leo, Luis, Antoine czy Ousmane biegają, to dlaczego my mielibyśmy nie móc? Dalej!”. Czasem to jednak trudne.

To oznacza, że chcesz być liderem i przykładem.

Trudno mi coś mówić kolegom w tym temacie, ponieważ mogą źle zrozumieć przesłanie, które naprawdę chcę przekazać.

Co sądzisz o twoim sposobie gry po przybyciu do Barcelony?

Zawsze mówiłem, że Barça bardzo mnie rozwinęła jako piłkarza, na poziomie dyscypliny, taktyki, bycia bardziej inteligentnym, poruszania się w sektorach, w których powinienem. Jednak straciłem również pewne rzeczy. W Liverpoolu czy Urugwaju posyłało się do mnie długą piłkę, walczyłem o nią z obrońcami… Teraz nie mogę wykorzystywać tych aspektów.

Jak się czujesz po urazach?

W tym sezonie dwukrotnie doznałem kontuzji. Wyjaśniałem to już w Urugwaju, ponieważ wiele mówiło się na ten temat. Ostatni uraz był wyolbrzymiony. Wiedziałem mniej więcej, jak długo to potrwa, ponieważ rozmawiałem z lekarzami. Mówiło się, że odpoczywałem z Celtą, żeby pojechać na reprezentację. Ani sztab szkoleniowy reprezentacji, ani Barcelona by na to nie pozwoliły. Nie było konieczności, żebym jechał na mecze towarzyskie. Trzeba się przyzwyczaić i czas leczy wszystko.

Wiele mówiło się również o operacji kolana, której poddałeś się przed Pucharem Króla.

Starałem się to wszystko wyjaśnić, bolało mnie, że po tym, jak przegraliśmy, wina zrzucana była na mnie. Mówiono, że przegraliśmy ten finał ponieważ nie mieliśmy "9", zabolało mnie to. Mówiłem już o tym, kiedy byłem w Urugwaju. Ty, gdybyś miał podobną kontuzję ręki, też pewnie byś nie pisał. Miałem zerwaną łąkotkę. Miałem nie zgadzać się z decyzją lekarza? To niemożliwe. Dużo rzeczy wymyślono na ten temat. Na początku wcześniejszego sezonu miałem problemy z chrząstką, tamten uraz nie miał nic wspólnego z łąkotką.

Urazu doznałeś na Anfield?

Tak, 10 lub 15 minut przed końcem spotkania. Dzięki adrenalinie udało mi się dokończyć mecz. Nie czułem bólu. W szatni byłem obolały, z lodem... Ale nie będę już tego wyjaśniał.

Czujesz się kochany i szanowany przez kibiców?

Bardzo, bardzo.

Ile lat możesz jeszcze grać? Twój kontrakt jest ważny do 2021 roku.

Do 2021 roku, z opcją przedłużenia do 2022 roku. Jestem tutaj bardzo szczęśliwy. Czuję, że w klubie bardzo mnie cenią, chociaż czasami źle interpretują niektóre rzeczy. Doceniają mój wysiłek, to, że zawsze daję z siebie wszystko. Gram w najlepszym klubie świata, zawsze o tym marzyłem. Moja rodzina również jest tutaj szczęśliwa, mam nadzieję, że będę mógł spędzić tutaj więcej czasu.

Widzisz się w Barcelonie jeszcze przez wiele lat?

Mam chęci i możliwości, żeby walczyć o miejsce w składzie Barcelony.

Niedawno zostałeś trzecim najlepszym strzelcem w historii klubu. Uważasz się za legendę?

Myślę, że liczby mówią same za siebie. Przeżyłem ciężkie momenty, dlatego też wszystkie pochwały i statystyki napawają mnie dumą. Bez względu na to, czy innym się to podoba, czy nie, będę trzecim najlepszym strzelcem w historii klubu.

Myślisz o tym, żeby w nowych butach Pumy Future Flash przełamać złą passę i zdobyć bramki na wyjazdach w Lidze Mistrzów? Martwi cię to, czy może masz na tym punkcie obsesję?

Jeśli udałoby mi się to osiągnąć, byłbym wdzięczny Pumie do końca życia (śmiech). Nie martwi mnie to, ale czuję potrzebę, żeby powiedzieć "wreszcie chcę zdobyć bramkę". Gdyby jednak na Anfield ktoś inny zdobył bramkę, która dałaby nam awans do finału, byłbym również bardzo szczęśliwy, nie miałoby wtedy znaczenia to, że Luis chciał zdobyć gola. Napastnicy żyją tymi statystykami, co nie zawsze jest dla nich dobre. Mam jednak jeszcze wiele lat, żeby odwrócić tę sytuację, grać i zdobywać bramki.

Jakie są twoje odczucia w tym sezonie?

Poprzeczka Barcelony zawsze postawiona jest wysoko. Wydaje się, że jeśli nie aspirujemy do zdobycia trypletu, sezon jest nieudany. Dziesięć czy dwanaście lat temu zwycięstwo w lidze było czymś spektakularnym. Poprzeczkę podnieśli jednak piłkarze, którzy do zespołu dołączyli później, albo nawet my sami. Mamy świadomość tego, że w każdym sezonie mamy szansę na tryplet, ale nie jest to łatwe. W tamtym roku przez porażkę w meczu z Liverpoolem okazało się, zepsuliśmy sobie cały sezon, ponieważ wygraliśmy tylko ligę. Gdybyśmy nie odpadli po meczu na Anfield, z pewnością wygralibyśmy Puchar Króla i mielibyśmy szanse w finale Ligi Mistrzów. W tym roku mamy takie same ambicje i odczucia. Chcemy wygrać wszystko. Barcelona tego od ciebie wymaga, zwłaszcza że mamy wspaniałych zawodników.

Piqué powiedział, że chcieliście "ułatwić" transfer Neymara. Tak było w rzeczywistości?

Nie można zawsze brać na poważnie tego, co mówi Geri. Jest wygadany, często rozmawia z dziennikarzami. W tym przypadku wie, że zawodnicy byli poza wydarzeniami związanymi ze sprawą Neya. Przywitalibyśmy go w klubie, jego lub każdego innego zawodnika, który chciałby do nas dołączyć, ale to wszystko.

Jak przebiega integracja Griezmanna?

Świetnie, czasami pewne sprawy nie są interpretowane w odpowiedni sposób. Zarówno Leo, ja, jak i Geri przywitaliśmy go. Geri już rok temu powiedział, że jest wspaniałym piłkarzem, jednym z najlepszych na świecie. Został wtedy mistrzem świata, wszyscy bardzo go chwaliliśmy. Później nie wiedzieliśmy, co się wydarzy, nie byliśmy pewni, czy przejdzie do nas w tym roku. Traktujemy go jak jednego z nas. Oczywiście prawdą jest, że niektórzy piłkarze mają ze sobą lepszy kontakt. On np. bardzo dobrze dogaduje się z Francuzami, a z nami czasami pije mate. To nie znaczy jednak, że źle się dogadujemy. Dużo mówiło się o tym, ile czasu rozmawia z Leo, ale powiedziałbym, że rozmawia z nim tyle samo, co z innymi.

Chciałbyś mieszkać w Barcelonie po tym, jak zakończysz karierę?

Może zostaniemy, moja rodzina jest tutaj szczęśliwa. Świetnie się nam tutaj mieszka.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Ten wywiad jest przerażający.

"Czy ten głód i natura to twoje główne zalety?"

:D:D:D:D
No ten, glod to na pewno :D

Poprawność dotarła nawet do szatni Barcelony nie może krzyknąć na kolegę bo potraktuje go jako tego złego :(

Tylko, że Pique nie zawsze ale non stop bredzi. Czasami jeszcze płacze jak podczas nielegalnego w końcu referendum. Pique jest jak Edytka Górniak.

Nejmar z powrotem i Pique na prezydenta i FCB, to będzie więcej niż cyrk.

"Miałem nie zgadzać się z decyzją lekarza? To niemożliwe." Luis bądź tym złym i powiedz to Samowi.

Raz dwa to jest próba mikrofonu. Wiem po co mówię co i komu.

"Myślę o tym, żeby krzyknąć na partnera, żeby się obudził, ale wyszedłbym na tego złego" osobiście jestem przerażony tym co tu czytałem..

Jednocześnie ciekawe i niepokojące jest to ile razy Luis powtarza, że boi się złego zrozumienia ze strony kolegów. Gra w tym klubie już od dawna, język zna od zawsze, więc w czym problem? To nie brzmi dobrze.

Panie Bartomeu, dobry trener jest bez pracy a mianowicie pan Pochettino! Może jednak pozegnamy Valdka i spróbujemy z Mauricio? My kibice FC Barcelony błagamy, chcemy zmian... masz pan chyba jaja i szacunek do kibiców?
Jak myślicie przeczyta? XD

Dużo o tym Neymarze gadają czyli rozumiem,że brak Neymara to jedyny powód tak kiepskiej gry? Przyjdzie Ney i Barca znów bedzie jak walec?

Pique zawsze bawi gdy coś powie o Neymarze xd.