W barcelońskich okoliczno-ściah: 15 kilometrów mniej

Marcin Poreda

24 października 2019, 13:51

184 komentarze

„Nie, no to nie do wiary. Nie, to być nie może.” – cytat z kultowego już filmu „Dzień świra” idealnie opisuje odczucia wielu culés (w tym moje) po wczorajszym meczu ze Slavią Praga. Są pewne granice przyzwoitości, których przekraczać się nie powinno, a jeśli już zostały naruszone, to winowajców powinno się ukarać dyscyplinarnie. W towarzystwie wzajemnej adoracji i głaskania się po główkach (mam ochotę określić to dosadniej) nie ma jednak miejsca na poważną samokrytykę.

Bełkot Mistera

Nóż otwierał mi się w kieszeni już chwilę po zakończeniu spotkania, kiedy Ernesto Valverde uraczył obserwatorów garścią „złotych myśli”. Mógłbym zrobić do tego odnośnik, ale lepiej będzie wypisać kompromitujące trenera wypowiedzi punkt po punkcie i je skomentować.

To mecz, jakiego oczekiwaliśmy, żadna z drużyn nie miała wyraźnej przewagi na tablicy wyników.

Dramat. Do Czech przyjeżdża drużyna za miliard euro, mając naprzeciw siebie chłopaków z tamtejszej ekstraklasy, których wartość całościowa jest znacznie mniejsza niż roczne zarobki Messiego. W związku z tym absurdem jest stwierdzenie, że oczekiwano takiego meczu, jaki widzieliśmy. Drżenie o wynik z Czechami to jedno, ale opowiadanie głupot, że takie były założenia, to inny poziom abstrakcji.

Nagle pojawiali się w ósemkę i musieliśmy się bronić.

Może następnym razem poprosić rywala, żeby atakował najwyżej w siódemkę? Tak żeby piękne barcelońskie chłopaki za bardzo się nie zmęczyły i potrafiły odeprzeć ofensywę.

Trzeba wiedzieć, jak rozgrywać takie spotkania. Brakowało nam spokoju na połowie rywala. Mieliśmy więcej okazji niż przeciwnicy, ale oni z kolei mieli wsparcie kibiców…

Wniosek jest prosty. Valverde nie wie, jak rozgrywać spotkania z „ogórkami”. Zresztą historia pokazuje, że nie tylko z nimi. Im spotkanie bardziej odstaje trudnością od średniej, tym nasz trener mocniej głupieje. Dodatkowo kapitalnym argumentem na obronę żałosnej gry jest „wsparcie kibiców” Slavii. Magia, energia. Pewnie gdzieś mieli jeszcze szamana (jasne, w przypadku Czechów to słaba ironia). Brak słów.

Trzeba mieć na uwadze fakt, że Slavia to rywal, który gra w niesamowitym rytmie.

Nie. To rywal, który po prostu biegał po boisku, zamiast imitować zaangażowanie.

Nie przewidywałem tego, że stracimy kontrolę aż tak bardzo.

Czy kogoś to dziwi? Mnie nie.

Na koniec zaś prawdziwa perełka podsumowująca podejście naszego trenera do futbolu.

Cierpienie jest esencją futbolu.

I tę esencję mają aplikowani od wielu lat wszyscy culés. Dramat.

Realia wydolnościowe w obecnym futbolu

Piłka się rozwija i wznosi na coraz to wyższy poziom. Jednym z kluczowych elementów przygotowania piłkarza jest jego wytrzymałość. Dzięki dużej wydolności zawodnik może więcej biegać, pojawiać się w różnych sektorach boiska. Jest zaangażowany w wyprowadzanie ataków, aby już po chwili zanotować powrót sprintem pod własne pole karne. Nie da się grać ładnie i ofensywnie bez mądrego i nieustannego przemieszczania się (biegania) po murawie. Standardem jest średnia przebiegniętych kilometrów powyżej dziesięciu dla pojedynczego zawodnika. Oczywiście są pozycje, gdzie biega się znacznie mniej (bramkarz), a także więcej (środkowi pomocnicy i boczni obrońcy). To właśnie na graczach środka pola i skrajnych defensorach spoczywa obowiązek tworzenia opcji do rozegrania. W związku z tym nie dziwi w ich przypadku jedenaście, dwanaście czy nawet trzynaście kilometrów na liczniku w meczu. Zejście przez piłkarza poniżej dziewięciu kilometrów to już często rzecz nieakceptowalna. Podsumowując:

- bramkarz: nawet do 5 kilometrów

- stoperzy i napastnicy: 9 – 11 kilometrów

- boczni obrońcy i środkowi pomocnicy: 11 – 13 kilometrów

Realia we wczorajszym meczu

Dochodzimy do sedna artykułu i od razu na samym początku zaserwuję mrożącą krew w żyłach statystykę.

Tak, dobrze widzicie. Piłkarze Slavii przebiegli wczoraj niemal o 15 km więcej od gości. Nie zrobili przy tym jakiegoś kosmicznego wyniku. Drużynowy dystans 115 km po odjęciu około trzech tysięcy metrów na bramkarza i uwzględnieniu dziesięciu graczy z pola daje mniej więcej 11,2 km. na zawodnika. Oznacza to, że Czesi biegali dużo, zdecydowanie więcej niż wynosi średnia, ale wciąż nie przekroczyli magicznej bariery 120 km, która to jest prawdziwą harówą. Brawo dla nich, bo wykazali się, mieli swoje szanse i mogli uzyskać lepszy rezultat.

Lepszy rezultat był zaś możliwy między innymi dzięki kompromitującej postawie piłkarzy Barcelony, którzy przebiegli w tym meczu nieco ponad 100 km. Po odjęciu dystansu bramkarza zostaje do podziału na dziesięciu piłkarzy jedynie 97 km. Zatem mamy 9,7 km. w porównaniu do 11,2. Na wyobraźnię działa fakt, że to 1500 metrów więcej na każdego zawodnika z pola. Każdy slavista był lepiej ustawiony, bardziej zaangażowany, błyskawicznie się przemieszczał ze strefy obrony do ataku. Potrafił też sprawniej doskoczyć do rywala, przesunąć się bliżej kolegi w celu rozegrania piłki lub też wejść w wolną strefę. Tych wolnych stref w defensywie Barcelony było aż nadto. To wstyd żeby zawodnicy takiego klubu jak Duma Katalonii byli tak zdominowani przez podobnie przeciętnego przeciwnika.

Statystyki przebiegniętych kilometrów na półmetku Ligi Mistrzów

Jedynym piłkarzem w Barcelonie, który nie ma się czego wstydzić pod kątem pracy i zaangażowania na murawie, jest oczywiście Frenkie de Jong. Nie trzeba nawet zagłębiać się w liczby, żeby dostrzec jego wszechobecność na murawie, a przez to bycie nieustannie opcją dla kolegi. Frenkie podaje, broni i strzela na bramkę. Dodatkowo przez trzy mecze przebiegł niemal 34,5 km, co daje średnią 11,5 km na mecz. Drugi w kolejce jest Arthur, ale znajduje się on już poniżej akceptowalnej dolnej granicy ze średnią ok. 10,5 km na mecz. Przerażające jest, że Arthur biegający za mało jest drugim zawodnikiem w drużynie pod względem przebytego ogólnie dystansu!

Idźmy dalej. W zestawieniu z wczorajszym rywalem na dziesięciu najwięcej biegających piłkarzy w tej edycji Ligi Mistrzów osiem pozycji okupują Czesi. Nawet napastnik Olayinka ma na liczniku więcej kilometrów niż Arthur. W całym szerokim składzie Barcelony jedynie De Jong i Roberto mogą pochwalić się średnią powyżej 11 km na mecz. Fatalnie wygląda w tym aspekcie Semedo z niecałymi 9,5 km – to wynik słaby nawet na napastnika. Zresztą Suárezowi niewiele brakuje do zejścia nawet poniżej próg przyzwoitości (obecnie 9,1 km), a Messi jest tam już zameldowany na stałe z 7,7 km. To jest dystans, którego nie usprawiedliwia nic – nawet klasa i geniusz ofensywny Argentyńczyka.

Bieganie to nie wszystko, ale…

Bez biegania nie da się dobrze ustawić i wykonać składnej akcji. Nie da się sprawnie przemieścić, wyjść na pozycję. Jeśli boczny obrońca nie wykonuje choćby 10 km w meczu, nie ma co liczyć na dobrą grę. Jeśli środkowy pomocnik nie przebiega 11 km, trudno utrzymać dominację i tempo. Jeśli zaś dwóch napastników wykonuje odpowiednio 8 i 9 km, drużyna nie ma szans na pracę w pressingu. Są mecze, kiedy rywal nie gra intensywnie i można się do tego dopasować, wygrywając techniką i doświadczeniem. Coś jak ostatni mecz z Eibarem. Jeśli natomiast przeciwnik chce cię zabiegać i zabić, to nie masz wyjścia – musisz podjąć rękawicę. Odrzucenie jej to Roma i Liverpool, a mam również wrażenie, że w tym sezonie do wymienionej dwójki trafi kolejny team. U Valverde nie widać wyciągania wniosków, piłkarze głaszczą się po głowach, a zespół bazuje na przebłyskach, już od kilku sezonów grając słabą piłkę.

Można próbować wygrywać pojedyncze mecze na stojąco, ale jeśli robi się z tego regułę, to trudno mieć nadzieję na lepszą przyszłość. Powoli wszystko wygląda na to, że czas na dogłębne zmiany w klubie. Od zarządu, przez trenera, po niektórych piłkarzy, którzy nie mają nawet problemów z formą, co nie chce im się biegać. 100 km w meczu nie znajduje żadnego logicznego usprawiedliwienia.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Trener po takiej grze mówi to co może bez wskazywanie winnych. Drużyna jest bez okresu przygotowawczego, jest zajechana, alę winny tylko trener. Osobiście w dupie mam ile złotych piłek na Messi, jeżeli ws yscy moga6 i mają biegać to i on. Szukanie mu na siłę miejsca na boisku po to, żeby mógł być statystą nie wchodzi w grę. Dziś gra się tak, że trzeba narażać w innym przypadku ma się problem. Xavi na pozycji Arthura miał zawsze jeden z najlepszych wskaźników biegowych, a tu młody jest jeden z najlepszych w drużynie mimo tego, że wynik dupy nie urywa. A do autora, skoro już mówimy o zawodnikach za miliard to nie uważasz, że jak na profesjonalistów sami powinni dbać o forme biegową, trenera rozliczamy za taktykę a nie brak zaangażowania gwiazdorów. Za długo chodowano nasze święte krowy, dziś są tak wypasione że nic im się nie chce.

Kolejna kompromitacja będzie. On tego nie rozumie, że Messi musi grać na środku ataku albo na 10 i być otoczonym przez piłkarzy biegających? Dopóki tego nie pojmie, to Barca znowu przejdzie do najgorszej historii. Ale to wymaga posadzenia na ławke chociażby Busquetsa.

Trenera to zarząd dobrał dopasowanego do swojego poziomu. Może specjalnie po to, żeby odwracał uwagę od kompromitacji rządzących.

Panie Marcinie chciałbym Pana pochwalić i jednocześnie podziękować za kolejny merytoryczny i trafiający w sedno akrtykuł.
Nie trzeba nic więcej dodawać. Serce boli, jak się patrzy na grę Barcy. Kadencja zarządu, trenera i niektórych zawodników powoli dobiega końca. Czekamy na zmiany, zmiany na lepsze.

A chęci o wygraniu LM panie kapitanie są niczym nie poparte. Bez zaangażowania będzie to niemożliwe

Napisze ktoś ile miał Busi ?
To przecież jest pozycja na której najwiecej trzeba biegać.
Jest tez gdzieś rozbicie na połowy bo miałem wrażenie ze Semedo bardzo dobrze podłączał się do akcji w pierwszej połowie.

Popieram w 100%. Pod grą jest tylko Franki. I było to widać w tym meczu. Nadzwyczaj często w tym meczu grane były długie piłki jak na Barcelonę. Wynik tego że mało kto był pod grą. A co za ry idzie ciężko o tiki take. Ataki budowane są ciężko I mozolnie. Nie ma elementu zaskoczenia. Ogląda się to bardzo ciężko. Kiedyś mecz się kończył I już wyczekiwalo się następnego. A teraz?? Tu potrzeba trenera z charyzmą I autorytetem. Który potrzasnie całym tym towarzystwem

Nawet pisać się nie chce...

"(...) Statystyki pokazują, że w tej kolejce Ligi Mistrzów zawodnicy Barçy przebiegli najmniej kilometrów ze wszystkich. (...)".
Tylko, że chyba nie tylko tym razem, niestety. W tym od dawna jesteśmy w 'ścisłej czołówce'. No ale skoro dla naszego trenera przygotowanie fizyczne nie jest szczególnie istotne...
Ja jak byłem małym szczylem, 30 lat temu, biegałem cały mecz jak z silnikiem w d... Gdybym został zawodowcem i zarabiał więcej niż 95% kolegów i koleżanek to przynajmniej to uznawałbym za rzecz podstawową. Jak widać nie każdy tak uważa.
Dopóki cały 'trzon' jest nieusuwalny i nażarty, lepiej nie będzie. Messi to Messi, przydałaby się ławka, bo on nie wie co to znaczy. W tym sezonie to już biega tak, że ani umiejętności, ani problemy fizyczne tego nie usprawiedliwiają. Na wymioty nawet nie ma szans, bo w ogóle się nie przemęcza. Ale że inni biorą z niego przykład i grają dalej...
Żeby chociaż trener.

W tym sezonie 1/8 LM to chyba pewny koniec. I znowu będzie jak z Romą lub Liverpoolem...
Żeby chociaż trener.

Dla mnie nie ma innej nadziei, jak wstrząsnąć wszystkimi (sic!!!), dać pograć kilku zawodnikom (Perez, Fati, Vidal...), kilku posadzić na ławce - nie na jedno spotkanie, kilku dać na trybuny (z tych co tam nie raczej siadali).
Żeby chociaż trener.

Wszystkiemu winny jest Ter Stegen. Za Valdesa wszyscy zapierniczali w obronie bo bali się że wpadnie jakiś kiks

'a Messi jest tam już zameldowany na stałe z 7,7 km. To jest dystans, którego nie usprawiedliwia nic – nawet klasa i geniusz ofensywny Argentyńczyka.' - na prawde? Nawet jego problemy z miesniami, cos co ogladalismy lata wstecz i jego przestoje? Piasekmessi podal ponizej swietny link opisujacy jego problemy z miesniami i strategie sprintow-odpoczynku. To zdanie nadaje sie do poprawy z krotka, ale prawdziwa analiza cyferki Messiego.

"Cierpienie jest esencją futbolu ( no chyba futbolu Valverde)" jak długo ten ślepy zarząd będzie szedł tą drogą. Nie wiem jak trener Barcelony może tak pomyśleć a co dopiero powiedzieć, już samo to każe twierdzić, że Valverde dalej pracuje w Bilbao a nie w Barcelonie! Barcelona zawsze kojarzyła się ze stylem, z gracją z magicznymi zagraniami i sporą ilością goli, ale Valverde zrobił z nas przeciętniaka. Przecież taki City czy Liverpool w tym momencie rozstrzelaliby nas totalnie.

Prawda jest taka, ze jedynym zawodnikiem, ktorego mozna tutaj jakos bronic jest Leo, kiedys na tej stronie byl artykul na temat tego, dlaczego malo biega (https://www.fcbarca.com/66090-okiem-kibica-messi-znowu-czlapal.html) i to, ze malo biega generalnie nie jest zadna tajemnica. Reszta natomiast szok, szczegolnie Semedo, jak przypomnimy sobie Daniego Alvesa, ktory na prawym skrzydle byl wszedzie to az sie lezka w oku kreci :/

nie byliśmy nigdy atletyczną drużyną ale mieliśmy kiedyś bardzo ruchliwych zawodników może nie kręcili kosmicznych liczb jeśli chodzi o kilometry ale byli tez tacy co biegali sporo i mądrze , natomiast od czasów guardioli mam wrazenie że utarło sie takie przekonanie że barcelona to atak pozycyjny i biegac nie trzeba....bo i tak klepiemy piłke...

Przecież ten problem jest od początku sezonu. Ja od dawna piszę że skład na mecz ustala Messi a nie trener. Co robi w druzynie Suarez,co robi w druzynie Busi,co robi Pique,nie wspomnę oGrizmanie.Ci ludzie są kompletnire bezużyteczni. O presingu zapomnijmy ale forma tych panów jest fatalna.Messi jest po kontuzji ale on nic nie robi na boisku a nawet odwraca sie od akcji zeby mu nie podawali piłki. Zobaczycie że w rewanżu Czesi wygrają w Barcelonie. Sezon strac9ny i bedz8e smutno patrzeć jak odpadniemy w 1/8 finału LM. Faktycznie mamy kryzys druzyny i trenera .

Arthur w tym meczu zszedł w 84'. Rozegrane zostało jeszcze 11 minut. Nie pamiętam poprzednich meczy (pod względem zmian) ale dystans przez niego przebiegnięty może się okazać proporcjonalnie odpowiedni. Co nie zmienia oczywiście trafności całego artykułu.

Valverde sam powiedział że nie przywiązuje wagi do przygotowania fizycznego zawodników, okres przygotowawczy podróżowali i rozdawali autografy zamiast zapiera..ać na treningach to teraz mamy.

Ajax w zeszłym sezonie doszedł aż do półfinału i był o kroku od wielkiego finału w Madrycie. Miał dobrych zawodników, ale nie najlepszych a i tak osiągnęli wybitny sukces. Dlaczego? Ajax potrafił pressingiem stłamsić Bayern, Real czy Juve. W momencie ataku zawodnik z piłką miał multum możliwości do rozegrania ponieważ reszta się ciągle wystawiała a po podaniu robił gaz na pozycję aby dalej uczestniczyć w akcji. Jednym słowem bieganie. Ajax nie doszedł do finału bo zawodnicy byli wymęczeni co było spowodowane bardzo wąska kadrą, drużyna z Amsterdamu praktycznie grała cały sezon jedną jedenastką. Barca ma z kolei ma szeroką kadrę, wybitnych zawodników, ale niestety wciąż brakuje tak ważnej intensywności do wygrania Champions League.

"Ja nigdy nie przykładałem zbyt dużej wagi do przygotowania fizycznego."

Cierpienie jest esencją futbolu- w Barcelonie? Nie wierze że trener został na ten sezon za jakie grzechy!

Zwolennicy, że wszystko jest OK już tylko czekają aby wypełznąć jak przyjdzie mecz z 3 punktami i kilkoma bramkami Suckareza.

...wygląda na to, że czas na dogłębne zmiany w klubie. Od zarządu, przez trenera, po niektórych piłkarzy, którzy nie mają nawet problemów z formą, co nie chce im się biegać. 100 km w meczu nie znajduje żadnego logicznego usprawiedliwienia. . .

Brak wizji trenera i odpowiedniej reakcji na wydarzenia z boiska.

Wielu piłkarzy wygrało juz dużo.. I niestety brak im juz tej wewnetrznej checi zaangażowania..

Messi Suarez czy Ter Stegen.. Ratuja czy wygrywaja nam mecze.. Jednak dwoch pierwszych moze juz niebawem zabraknac.. Wiek robi swoje.. Luos Messi coraz wolniejsi..

Klub wladza w nim muso zauważyć ze?pilkarzy typu De Jong Arthur jeszcze jest za mało.. Po nich wodac oz chac grac biegac i sa zmotywowani..

I co wg mnie najwazniejsze.. Przygotowanie fizyczne pre sezonie.. Nie mamy sily.. Fizycznei mentalnej.. Moze czas przestac podrozowac dla Milionow EURO!! Lecz biegac i trenowac w pocie czoła!!

Sezon jest i bedzie dlugi i ciezki.. Wydarzyc się moze wszystko.. Zarowno blamaz?w 1/8 LM czy nie wugranie La Ligi.. Jednak medal ma?dwie?strony forma moze przyjść pilkarze moga cos zrozumiec.. A trener dostac sygnal od nich i wreszcie sie obudzi caly sztab szkoleniowy..

Real.. Atletico.. PSG.. Ajax.. Bayern.. BVB.. czy nawet Manchester City tez nie graja aktualnie wielkiej pilki.. I zdarzają sie slabe mecze..

To tylko pilkarze nie maszyny..

Do boju BARCO!! Kochamy Cie Barco!!
VISCA el Barca!!

Czas pokaże jak to bedzie.. Jednak w moim. tylko ONA Katalońska BARCELONA!!

No i cyk.

Tu nic więcej dodawać nie trzeba.
Brawo @ściah.

@ ściach

Bądź obiektywny. Przypominam, że Arthur zszedł w ostatnim meczu 11 minut przed końcem meczu więc nie należy patrzeć na jego "przebieg" aż tak jednoznacznie jak to zrobiłeś. Można spokojnie założyć, że grając do końca meczu dobiłby tą średnią 11 km na mecz.

I jeszcze jedna sprawa - nie ma co porównywać kilometrów przebiegniętych przez piłkarzy z Pragi i Barcelony. Dużo łatwiej "nabić" te kilometry gdy cały zespół gra pressingiem ( wtedy każdy piłkarz jest zaangażowany w bieganie na 100%). Pressing zaczyna się od napastnika, a niestety Messi czy Suarez to nie Lewandowski i nie angażują się w odzyskanie piłki w tak dużym stopniu.
Osobiście nie widzę sensu, aby pomoc czy boczni obrońcy więcej biegali do pressingu skoro napad nie gra pressingiem.

Ciekawe, czy Valverde nie musi zmagać się z jakąś presją dot. Sergio. Jest jasne jak słońce, że chłop nie ma już miejsca w pierwszej jedenastce. Zarząd? Kapitan?

Nota bene, jakim prawem osoba o takim temperamencie jak Messi jest kapitanem?

Ściah chyba pomylił konkurencje sportowe, przypomnę: w piłce nożnej gra się na gole a nie na kasztany czy przebiegnięte kilometry.

Dobry tekst i rozumiem,że powstał pod wpływem wczorajszego meczu,a wczoraj Semedo nie rozegrał tragicznego spotkania.Zapomniałeś natomiast o Busim.Bo jeśli geniusz ofensywny Messiego nie usprawiedliwia tego 7,7 ,to co usprawiedliwia środkowego pomocnika ? Do tego Sergio biega w takim tempie,że niektórzy ttyłem biegają szybciej od niego.Jeśli Barca ma 2 "niebiegających" napastników,to środek pola musi rekompensować te różnice.Ale to kolejny święty,nietykalny,który podlega krytyce jak każdy inny gracz Barcelony.
@Czarny19 Czasy Pepa minęły i nigdy nie wrócą,specyfika gry była inna,piłka chodziła szybko od nogi do nogi,zawodnicy zmieniali się pozycjami i akurat zaangażowania trudno było im odmówić.Mamy 10 lat do przodu i jak popatrzymy na choćby Man City,to i u Pepa dziś biegają.Zresztą chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć,że @ściah chciał pokazać w swoim artykule bierność zawodników,brak zaangażowania,przekonanie o ich wyjątkowości i o tym,że spotkanie wygra się samo.bo to przecież Barca.Przy okazji punktuje też niemoc szkoleniowca,którego dość mają już chyba najtwardsi jego zwolennicy.

Myślę że trzeba zrobić jeszcze 2-3transfery i dalej zmieniać tę drużynę.Trzeba zrobić zmianę mentalną aby im to bieganie wpajać i w tym kierunku powinno to iść.Nie jestem zwolennikiem zmiany zarządu bo kilku zawodników których sprowadzono do Barcelony jest przyszłością tego klubu.Zbudowano też stadion dla szkółki i z budżetem jest ok. A zespół jest liderem w la lidze oraz liderem w grupie śmierci w LM.Ma przed sobą 2 mecze u siebie i jeden na wyjeździe łatwiejszą część.Pamiętajmy że Valverde nie miał normalnych warunków do trenowania zespołu.Zespół musi zarabiać i jeździć aby zrobić krok do przodu- espai- projekt na lata i przeprowadzić wymianę pokoleniową.Konkurencja jest jak nigdy po zawodników jak nie szejki to sponsoring tv angielskich także Bayern zrobił postęp finansowy a Włosi mają ulgi zachęcające dla zawodników.Jak dla mnie Valverde musi przycisnąć ekipe w kwesti wybiegania.Nad tym powinni się skupić.Myślę że zespół z meczu na mecz w naturalny sposób poprawi swoją grę.

Po prostu zniszczylismy ich taktycznie

Dobry artykuł. Zmiana trenera na początek. Zdecydowanie i natychmiast.

Daliśmy wczoraj żenujący pokaz. Po strzeleniu pierwszej bramki, zamiast grać piłką i naklepać Czechom, my nagle zaczęliśmy wywalać jakieś lagi, przerzuty, no kuriozum totalne. Z tak słabą drużyną wygrana trzema bramkami to powinno być minimum, a my daliśmy się docisnąć Slavii, której jedynym atutem było to, że biegali. Wstyd, treneiro musi (w końcu) wyciągnąć wnioski.

6 zwycięstwo z rzędu - beznadzieja, co nie zmienia faktu, że profesjonalista zawsze pownien dawać z siebie wszystko i biegania nigdy za wiele.

Ostatni akapit trafiony w samo sedno.Ten klub potrzebuje przewietrzenia szatni i gabinetów.Należy ruszyć tych co wydaje im się że są nie do ruszenia i pożegnać się z niektórymi piłkarzami którzy mają już totalną wyjebkę.

Teraz taka abstrakcja-załóżmy że Messi po sezonie odchodzi bo ma dosyć.Ile jest klubów które mogły by sobie na niego pozwolić i na jego tygodniówkę.
Np: Trafia do takiego Pepa do City albo do PSG.I co?Tam przebiega 7,7 km na mecz?Tam spaceruje?Pozwolili by na to żeby ktoś za takie siano spacerował?
Czy może zaczął by zapierdzielać coś koło 10?Skoro tak to czemu teraz nie może?
nie bulwersujcie się takie moje przemyślenia :).

Biegamy coraz mniej co widać na przykładzie najbardziej ważnych meczy.
W poprzednich latach odpadając z Romą i Liverpool'em biegaliśmy mniej po 10-12km i efekt pamiętamy. Ze Slavią było 15 km, na szczęście przeciwnik piłkarsko słaby dlatego dokulaliśmy wygraną do końca. Powiedzmy że jak jeden nie biega (Messi od wielu lat) to reszta jakoś to wyrówna ale od 2-3 lat mamy w grze defensywnej 2-3 statystów Messi Suarez, coraz bardziej Busqeuts.

Pamiętam czasy Barcy jak był Guardiola, zespół świetny technicznie na każdym polu był lepszy od fizycznego Realu Mourinho. Mimo tego Xaxi, Eto, Iniesta biegali po 11- 12 km. Często zawodnik starszy mniej biega ale wtedy starsi Puyol czy Dani Alves jakoś harowali na boisku. A teraz Messi, Suarez, Busqeuts biegąją po 8-9 km, reszta zespołu tego za nich nie wybiega...
Eto, Henry, Sanchez, brakuje takich zawodników z przodu od których zaczynał się pressing!! I proszę nie pisać tekstów "lepiej mądrze stać niż głupio biegać".

Żadna nowość... Od kilku sezonów biegamy mniej niż większość konkurentów... A ponadto jakości na boisku ubyło w ostatnich latach...

To już mit, że nie trzeba biegać. Nawet takie City z trenerem jakim jest Pep wybiegalo nieco ponad 110 km. Jeśli chce się wygrywać trzeba biegać, ale mądrze. Nasi nie robią obecnie ani jednego, ani drogiego. Biegają mało i bez pomysłu. Wystarczy już tego.

Tylko do jednego zdania bym się przyczepił, mianowicie:
"Każdy slavista był lepiej ustawiony, bardziej zaangażowany, błyskawicznie się przemieszczał ze strefy obrony do ataku." Czy byli lepiej ustawieni? Jeśli byliby dobrze ustawieni to moim zdaniem nie musieliby tyle biegać. Gdyby to była Barca Pep'a pewnie zachwycalibyśmy się tym jak to mądrze się ustawiając ogrywamy przeciwnika który dużo biega, a nasi piłkarze swoimi umiejętnościami i inteligencją boiskową bez zmęczenia wygrywają kolejne starcia.

Dobry artykuł ale do wielu ludzi tutaj to nie dociera. Jak pokazała wczoraj Slavia można grać piłką i biegać.

Tylko mamy tekst o km, a potem słyszymy trenera rywali, który mówi że najwięcej problemów stworzył im Semedo, który sprawił, że potrzebowali ciągłego podwojenia na jego stronie. Jak to się ma do siebie? Przecież w tekście jest podkreślone jego małe zaangażowanie?

NO i tak - km przebiegnięte są ciekawostką, składnikiem, ale nigdy kluczem - ważne jest kiedy się biega, w jakiej fazie meczu - z piłką, czy bez niej. Jeśli biega się z piłką, to tworzy się okazje, a zawodnicy po stracie są blisko do pressingu. Jeśli biega się w obronie, potrzeba innych cech i walorów, i innego stylu gry.
Bieganie to posługując się wyświechtaną metaforą - krótka spódniczka. Niby sporo pokazuje, a wciąż nie da się ocenić najważniejszego tylko przez jej pryzmat.

Co do kilku kwestii się z autorem zgadzam - stateczność w ataku zwłaszcza, jakiej ulega Barca od kilku lat, jest straszna. Przekłada się to na ilość tworzonych okazji. Tyle tylko, że nie zgadzam się z tezą, że przeszczepiając do Barcy 5 maratończyków, osiągnie się dużo lepsze rezultaty, bo problem w mojej ocenie jest taki, że w Barcelonie, takiego Semedo, Dembele i kilku innych, po prostu nie ma kto nauczyć mądrze biegać, a z pewną niechęcią, jaką wykazuje Messi, Suarez np, by podawać piłkę tym nieidealnie ustawionym, rozumiem ich spadek chęci do biegania "na pusto" bez nadziei otrzymania padania, a przede wszystkim, bez nadziei na to, że kolega się pokaże na podanie zwrotne bo to jest problem Barcy.

Kojarzę artykuł autora, po losowaniu grup LM, w którym odważnie zakładał, że Slavia nie strzeli gola nie mówiąc już o zdobyciu punktu - że będzie jedynie workiem na bramki. Nie wiem czy @ściah się do tego jakoś odniósł. To tak tylko z ciekawości ;)

Taki trochę Wersal się zrobił. Niektórzy ze względu na swoją legendarność myślą że muszą tylko leżeć i pachnieć.
Trener im na to pozwala.
A prezes nie przeszkadza.

Chlopaki zostawili całe serducho na boisku żeby Barcę pokonać

Wczoraj fatalnie zagrała linia pomocy . Tylko Frenkie zagrał na poziomie akceptowalnym w Barcelonie. W oczy rzucała się nie tylko kiepska mobilność , bo Busi i Arthur nigdy demonami szybkości nie byli i nie będą. Xavi i Iniesta też nie poruszali się jak błyskawice ale potrafili to nadrobić grą z pierwszej piłki i dryblingiem. Wczoraj gry z pierwszej piłki nie było a wiele prób uwolnienia się dryblingiem spod pressingu kończyło się stratami.
Bieganie owszem , daje przewagę , ale chyba nie dlatego wszyscy oglądamy Barcę .
Kto lubi bieganie i walkę to niech się przerzuci na ligę angielską...
Komentarz usunięty przez użytkownika

Świetny tekst, sama prawda. Szkoda że Slavia nie wygrała tego meczu mimo że jestem za Barcą, zasługiwali na to.

To nie jest tylko i wyłącznie wina Valverde. Zawodnicy ponoszą taką samą winę

Skończyłem czytać po tym jak nazwałeś rywali "ogórkami"... A szkoda bo zapowiadał się artykuł ciekawie... Szacunku @ściah

"U Valverde nie widać wyciągania wniosków, piłkarze głaskają się po głowach, a zespół bazuje na przebłyskach, już od kilku sezonów grając słabą piłkę." - Autor wyjął mi to z głowy.

Wszystko co napisane w artykule trafione w punkt, ale Ameryki to nie odkryto dwa lata mamy przyjemność oglądania takiej piłki. Oczy krwawią od początku ery Valverde i jedyny mecz który zapamiętałem to spotkanie chyba z Sevilla w finale CdR który był na poziomie. Reszta to dno nawet każde klasyki z Realem były na styku i to z tym Realem w głębokiej przebudowie. Ogólnie LA liga trochę straciła na poziomie wg mnie. Kończę na tym co najważniejsze LM tu to nasza drużyna i trener daje popis co roku więc nie liczę na nic innego niż powtórka z rozrywki w tym sezonie. Zrozumiałe byłoby odpadniecie po walce ale coś takiego? Niedopuszczalne mam nadzieję że to ostatni sezon Valverde i przyjdzie ktoś z charakterem który jeszcze raz pokaże świętym krowom jak się gra na poziomie. Ostatnim takim trenerem był Lucho. Więc drodzy przyjęciele antyvalverde i provalverde aby do wiosny jedni i drudzy będą jej wyczekiwać a co przyniesie to się okaże.
VeB

W pełni popieram stanowisko autora, oparte na faktach i twardych danych. Kilkoro ikon Barcy nie powinno grać więcej niż ca. 50-60minut /mecz tj tyle na ile im się chce biegać , wyraźnie cierpią na syndrom opasłych misiów (EV i tak mnie wystawi, lepiej mądrze stać lub czlapać niż biegać, jesteśmy tak wielcy że przygotowanie fizyczne nie jest tak ważne) - to wg mnie główna choroba Barcelony - brak dostatecznej motywacji do walki i brak głodu do zwyciężania. Gdyby mieli motywację zbliżoną do Slavi to wygrywają wszystko!

Już dawno sam wyciągnąłem wnioski odnośnie wypowiedzi czy to Trenera czy zawodników, strategii gry a raczej jej braku. I dlatego takie rzeczy jak wczoraj już mnie nie ruszają, bo... najnormalniej w świecie po prostu jestem na to przygotowany i w każdej chwili tego się spodziewam. Rozczarowanie mniejsze, frustracja. Z wiekiem człowiek staje się mądrzejszy i dojrzalszy i nie próbuje rwać sobie kłaków z głowy, tym bardziej ze nie zna wszystkich faktów z szatni czy Treningów. A zawsze jest jakieś drugie dno, które wychodzi przeważnie po fakcie. Tak jak było w przypadku Rijkaarda, o czym wspomniał w swojej książce Xavi. Tak też będzie i w tym przypadku, tylko za parę lat. Te kilkadziesiąt lat z Barca, nauczyły mnie żeby pewne rzeczy spokojnie przeczekać...

W Dortmundzie było identycznie, tam nawet nie mieliśmy połowy sytuacji bramkowej. Tu strzeliliśmy, bo zespół był dużo słabszy. Kolejny egzamin to Inter, który zdominował nas całkowicie w pierwszej połowie na Camp Nou.

To samo rzuciło mi sie w oczy w statystykach po meczu. I o dziwo Valverde, geniuszu to samo wynikało z przebiegu gry. A gadanie "trenera" po meczu przyprawia mnie juz o furię.

No trochę mało przebiegli, zgoda. Nie przystoi za taką kasę.
Na szczęście wszystko wskazuje na to, że mają swiadomosc rozegrania słabego, choć wygranego meczu.

Radzę ochłonąć i poczekać do kolejnych spotkań. Zobaczymy ile wtedy przebiegną. 105 km?

Nie będę porównywał tamtych czasów z obecnymi, ale jestem ciekaw co myśleli kibice o zaangażowaniu swoich piłkarzy po porażce 1:3 z Kaiserslautern w sezonie 91/92. Mogła być wtedy kompromitujaca porażka po słabym (podobno) meczu. Ktoś może oglądał?

Świetny artykuł. Zgadzam się w 100 procentach.

Mi się wczorajsze zaangażowanie Leo podobało. Przy ataku pozycyjnym Slavi na naszej połowie głównie w drugiej połowie stał i czekał. Jednak wiele razy bardzo mocno naciskał, uczestniczył w pressingu, dwa jego przechwyty zakończyły się świetnymi akcjami. Do tego najlepiej rozgrywał z drużyny (obok stoperów). Mimo asysty bardzo słaby mecz Arthura.

Bardzo dobry artykuł. Dodałbym tylko pomeczowe pieprzenie głównych winowajćów takiej sytuacji (zazwyczaj Busquets) w stylu: 'musimy usiąść z drużyną, zastanowić się i dojść w czym tkwi problem'. Nosz kurde w czym, w tym, że minęło 10 lat i piłka się zmieniła, a osoby tak wolne się nie nadają do żadnej topowej drużyny. To tak jakby Ivan Lendl chciał ograć Nadala, a potem siedział zdziwiony i dumał co się stało.

Czekaj, jak to było ? przygotowanie fizyczne nie jest najważniejsze?

Panowie jest takie powiedzenie lepiej mądrze stać niż głupio biegać i tyle w temacie.