Gerard López: Fati może liczyć na życzliwość Messiego, Griezmann musi sobie na to zapracować

Radek Koc

9 października 2019, 21:00

Onda Cero

8 komentarzy

Fot. Getty Images

Były piłkarz Barcelony i były trener Barçy B Gerard López był gościem w programie "El Transistor" na antenie stacji Onda Cero. López podsumował aktualną dyspozycję Barcelony oraz wyraził niepokój spowodowany brakiem jasnego planu w procesie budowy drużyny. 

Ocena gry Barcelony: W meczu z Sevillą podobała mi się skuteczność Barçy i to, że do wysokiej formy wracają napastnicy. Tego brakowało na początku sezonu. Wydaje się, że Messi zapomniał już o kontuzji. Wrócił też do strzelania bramek. Tym razem po raz kolejny z rzutu wolnego. Suárez był krytykowany na przestrzeni ostatnich tygodni, został nawet wygwizdany na Camp Nou. Zeszły tydzień rozegrał i zakończył w wielkim stylu. Dembélé, mimo wyrzucenia z boiska, też pokazał się z dobrej strony. Widać było iskrę w jego grze, zdobył  też bramkę. Rośnie jego rywalizacja z Griezmannem o miejsce w składzie. Zobaczymy, jaka będzie jego rola w przyszłości.

Zeszły tydzień: Barça poradziła sobie w ciągu jednego tygodnia z dwoma wymagającymi rywalami i w pewien sposób zrzuciła z siebie ciężar. Nie grała dobrze, ale wywalczyła dwa bardzo ważne zwycięstwa. Drużyna nie sprawia jednak wrażenia osiągnięcia pełni piłkarskiej formy, jak w innych czasach. Szczególne braki widać w linii defensywnej.

Fati i Griezmann: Ansu Fati może liczyć na błogosławieństwo Leo Messiego i to już jest dodatkowy punkt dla niego wewnątrz szatni pierwszej drużyny. Jest oczywiste, że ten chłopak może mieć wielką przyszłość w Barcelonie, skoro poza talentem i umiejętnościami wpadł w oko Messiemu i może liczyć na jego serdeczność. Griezmann musi na to zapracować. Messi chce wygrywać. To oznacza, że grający u jego boku piłkarze muszą dawać konkretne rezultaty. Tak było w swoim czasie z Neymarem, następnie z Suárezem. Griezmann musi zaznaczyć swoją rolę i pozycję w drużynie. Musi usprawiedliwić swoją wysoką cenę i pokazać wielkość piłkarską. Zademonstrował ją już w Atlético. W Barcelonie jest jednak inaczej i wszystko jest podporządkowane piłkarzowi z numerem „10”.

Wątpliwości dotyczące planowania drużyny: Byłoby dla mnie niespodzianką, gdyby Semedo przekształcił się w zmiennika Jordiego Alby. Zapłacono przecież ponad 20 milionów euro za Juniora Firpo. To są pewne niejasności w procesie planowania. Teraz okazuje się, że Wagué nie jest wystarczająco dobry, aby występować na prawej stronie? Semedo nie wyszło, więc wystawiamy tam po raz kolejny Sergiego Roberto? A miał przecież ponownie grać w drugiej linii. Jeśli chodzi o aspekt planowania, jest kilka rzeczy, które mi zgrzytają. Czas pokaże, dokąd zmierza Ernesto. Jak na razie można powiedzieć, że Valverde pokazuje interwencjonizm i nie wiąże się z żadnym piłkarzem w jakiś szczególny sposób.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Lepiej by Griezmann zapracował w innym klubie, bo patrzeć na niego już nie mogę. Nie nadaje się do Barcelony, za cienki w uszach. Innymi słowy - kolejny niewypał transferowy 100+

Wpadł w oko Messiemu.. zabawnie to ujął.

Czepianie się wystawienia Semedo na lewej stronie jest trochę nie na miejscu. Obaj LO byli kontuzjowani, więc kogoś trzeba było tam wystawić, bo gra trzema stoperami z Sevillą to mogło by być samobójstwo. Wcześniej Valverde próbował z Roberto, a teraz padło na Semedo. A czy Wague jest gotowy do gry w pierwszym zespole? Nie wiem, ale w kontrakcie miał zapisane awans do pierwszej drużyny lub odejście. Klub wybrał pierwszy wariant. Może López o tym nie wie?

Ja też nie mogę tego pojąć, dlaczego Wague nie gra na prawej obronie.

Nie mogę słuchać tego , że wszystko podporządkowane pod Leo. Pewnie dlatego w te dwa sezony za Valverde , sam chłop musiał rozgrywać i strzelić bo nie było komu ...

Dobrze gada, szczególnie o tym ostatnim jeśli chodzi o plany w drużynie.