Bartomeu traci sojuszników, czyli kampania wyborcza w Barcelonie tuż za rogiem

Julia Cicha

1 października 2019, 10:00

33 komentarze

Fot. Getty Images

#Bartomeuout. Łatwo napisać. Łatwo jest również do tego doprowadzić (no, może nie tak łatwo, patrząc na próby składania wniosku o wotum nieufności w ostatnich latach), w najgorszym wypadku trzeba poczekać jeszcze trochę, do końca kadencji.

Bartomeu prezydentem już nie będzie, zabrania mu tego statut klubu. Oznacza to oczywiście, że ktoś z zarządu, zapewne z wiceprezydentów, jeśli ktokolwiek ostatnie się na tym stanowisku, bo kolejne osoby znikają z zabójczą częstotliwością, zgłosi swoją kandydaturę. Znajdzie się jakiś Jordi Cardoner czy Enrique Tombas. W takiej sytuacji rewolucji nie ma się co spodziewać. Ale, kierując się niezłomną wiarą, że coś zrobić się jednak da, w głowie mając wciąż październikowe wybory w Polsce, trzeba wziąć pod uwagę, że tym razem socios zagłosują na kogoś innego.

Jest w kim wybierać. Zwolennicy „znanego zła” mogą podzielić się między następcę Bartomeu a Laportę, który najprawdopodobniej zgłosi swoją kandydaturę i którego przedstawiać nikomu nie trzeba. O ile jego wizerunek nadszarpnęły procesy i oskarżenia o zadłużenie klubu, o tyle już jakiś czas temu został on ze wszystkich zarzutów oczyszczony. Jeśli Barcelona utrzyma w tym sezonie tempo polskich drużyn w europejskich pucharach, dobre stosunki Laporty z Pepem Guardiolą mogą nie być bez znaczenia. W końcu gdzie #Bartomeuout, tam i #Valverdeout.

Bardzo możliwe, że na scenę ponownie wypłynie Agusti Benedito, który jednak wykazał się wyjątkową niekompetencją (może jednak nie tak wyjątkową, jeśli porównamy go z innymi kandydatami) podczas organizacji zbierania podpisów pod wnioskiem o wotum nieufności. Jemu również wymiar sprawiedliwości przyznał rację, powinien był mieć więcej czasu na działanie, a Barça działała na niekorzyść socios. Klub od wyroku się odwołał, ciągu dalszego brak.

A jeśli pojawi się ktoś jeszcze? Właściwie już się pojawił. Víctor Font, o którego programie szeroko pisaliśmy w tym artykule. Kataloński przedsiębiorca, którego celem jest przygotowanie Barcelony na erę post-Messi, poprawienie jej wyników finansowych, oddanie władzy osobom kompetentnym w konkretnych dziedzinach, co oznacza również zatrudnienie w obszarze sportowym byłych piłkarzy. Nie mnie oceniać, na ile jest to kiełbasa wyborcza. Swoje jednak zrobiła. Tak na temat Fonta wypowiadał się w maju Xavi Hernández:

Uważam, że Font jest przygotowany, uprawniony do startowania. Socios dobrze zrobią, biorąc go pod uwagę w przyszłych wyborach, bo Font nadaje się do poprowadzenia tego statku. Tego okrętu wręcz, którym jest Barca. Może zaprowadzić ją do dobrego portu. Poznałem go, wie, o czym mówi, i zdaje sobie sprawę z tego, czym jest Barca. Jest ostrożny, spójny, ma zdrowy rozsądek. Lubi piłkę nożną i uważam go za bardzo inteligentnego faceta.

Takie słowa z ust legendy Barcelony to nie przelewki. Font z pewnością je usłyszał i nie poprzestał na zarumienieniu się z dumy. Już wcześniej w gronie zawodników, którzy powinni wrócić do klubu i zająć stanowisko w obszarze sportowym, wymieniał bowiem Xaviego. Jego zdaniem były pomocnik powinien być trenerem Barçy. Jak wiemy, na razie szkoli się on w Katarze, ale za rok, dwa, trzy, kto wie?

Xavi może nie być jedynym, którego skusi projekt Fonta i który zdecyduje się go wesprzeć. Wskazywać może na to ostatnia odmowa Carlesa Puyola, który zrezygnował z zostania dyrektorem sportowym Barcelony. Wymówił się powodami osobistymi oraz zaangażowaniem w inne czasochłonne projekty, co oznacza w praktyce jedynie to, że był grzeczny i uprzejmy. Daleko stąd do skrytego wielbienia Fonta i niechęci do zarządu Bartomeu, ale faktem jest, że Carles pracował już w klubie krótko wraz z Andonim Zubizarretą i odszedł po kilku miesiącach, gdy były bramkarz Barcelony został zwolniony. Do dziś niektórzy uważają, że Zubiego potraktowano zbyt surowo.

Co ciekawe, Puyol był również obecny na oficjalnej inauguracji i prezentacji projektu Si al Futur Víctora Fonta na początku bieżącego roku. Byli tam jednak również byli prezydenci Barçy oraz przedstawiciel obecnego zarządu w myśl, że przyjaciół trzyma się blisko, a wrogów jeszcze bliżej. Zainteresowani mogą zapoznać się ze stroną internetową Fonta pod tym linkiem. Jest ona dostępna również w języku angielskim.

Czysto hipotetycznie mamy więc już dwóch byłych piłkarzy opowiadających się przeciwko Bartomeu. A co z obecnymi? W konflikt z prezydentem popadł niedawno Gerard Piqué, który skrytykował Mundo Deportivo, zarzucając dziennikowi współpracę z klubem. Powiedział, że szatnia wie, kto pisze artykuły, nawet jeśli podpisuje się pod nimi ktoś inny. Było to odniesienie do krytyki pod adresem zespołu po wypowiedzi Gerarda sprzed tygodnia, gdy ten skrytykował presezonowe tournée, które wg niego mogło przyczynić się do obecnego gorszego przygotowania fizycznego zawodników. Teraz wsparł go również Clement Lenglet, który powiedział:

Presezon nie był łatwy. Wszyscy to wiedzą. Dużo podróżowaliśmy, częste były różnice czasowe. Takie rzeczy zawsze muszą się odbić. Nie jesteśmy jedynym klubem, który ma tego typu przygotowania, ale podróżowaliśmy do Japonii i Stanów Zjednoczonych, które są całkowicie różne. Może być tak, że to nam nie pomogło, chociaż trzeba naprawić to wszystko na boisku. Nie ma innej możliwości.

Media donosiły o możliwym spotkaniu Piqué z Bartomeu w celu przedyskutowania konfliktu. Na razie nie wiadomo, czy do spotkania doszło, a jeśli doszło, to jakie były jego rezultaty. Swoją opinię na ten temat ma również Víctor Font:

Odnoszę wrażenie, choć nie jestem wewnątrz, że w zarządzie brakuje instytucjonalnego lidera, co doprowadziło do sytuacji trudnej do zrozumienia z zewnątrz. Uważam, że trzeba to przedyskutować wewnętrznie. Ważne są zdolności przywódcze w dowodzeniu szatnią. Jestem przekonany, że szatnia, nie rządzi, ale czegoś brakuje.

Tymczasem Font ogłosił również, że zebrał już 4989 podpisów pod wnioskiem o przedyskutowanie na najbliższym zgromadzeniu socios 6 października sprawy wprowadzenia głosowania elektronicznego. Wg statutu klubu potrzebował do tego tylko 3253 podpisy. Teraz kandydat na prezydenta dostarczy podpisy do klubu, który do czwartku musi je zweryfikować i ogłosić włączenie tego punktu do programu obrad. Víctor Font, w liście skierowanym do prezydenta Bartomeu, wyraził chęć osobistego przedstawienia tej kwestii socios compromisarios, na co zezwalają przepisy.

Warto wspomnieć jednak, że obecne prawo obowiązujące w Katalonii uniemożliwia wprowadzenie głosowania elektronicznego. Gdyby Barça zmieniła swój statut, byłby on niezgodny z tym prawem. Trudno więc spodziewać się, by w najbliższej przyszłości to rozwiązanie zostało wdrożone. Font zapewnia jednak, że w ciągu roku przewiduje się zmianę katalońskiego prawa, dzięki czemu Barcelona byłaby już na tę ewentualność przygotowana i mogła szybko umożliwić głosowanie elektroniczne. Być może zdążyłaby to zrobić nawet na kolejne wybory, co jest celem Fonta. Niemniej jednak, tak wczesne zajęcie się sprawą, której rozwiązanie jest obecnie niemożliwe, wskazuje raczej na chęć zwrócenia na siebie uwagi, wywołania szumu medialnego i, jakżeby inaczej, rozpoczęcia kampanii wyborczej.

O ile więc opozycja Bartomeu wydaje się rosnąć, zarówno w szatni, jak i poza nią, o tyle zbawiciel gwarantujący klubowi świetlaną przyszłość jeszcze się nie pojawił. Polecam obserwować jednak poczynania wpływowych osób, takich jak byli piłkarze, bo to one mogą zmienić zdanie wielu socios. I pomyśleć, że kiedyś sądziłam, że pisząc o sporcie, nie będę zajmować się polityką…

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

W.....j klubu buraku

#BartomeuDimitaYa aktualne

Nie chciałbym wyjść na jakiegoś obrońce Bartomeu, ale jak już wiele razy tu pisałem moim zdaniem na rynku transferowym radzi sobie nieźle. Mamy naprawdę trudne czasy, gdy kwoty transferowe i pensje piłkarzy rosną do absurdalnych rozmiarów. Do tego odejście Neymara pokrzyżowało szyki drużynie. W tym niespokojnych czasach Bartomeu udało się zebrać w Barcelonie najlepszy skład na świecie - będę się przy tym upierał. Na papierze nikt się z nami nie może równać. No, może PSG, ale oni ze słabej Ligi Francuskiej nigdy nie będą w stanie wybić się ponad pewien poziom. Może też City, ale tam widać że jest jakiś problem, bo również nie mogą się przebić w Lidze Mistrzów.
Czy jest winą Bartomeu że odpadliśmy 2 razy z LM? Moim zdaniem nie. Drużyna szła jak czołg przez 2 lata, oczywiście zdarzały się brzydkie i słabsze mecze, ale wyniki były dobre. Dominacja w lidze, spokój w PK, skuteczność w LM. I tylko te dwie niewytłumaczalne zapaści z Romą i Liverpoolem. Moim zdaniem akurat za to Bartomeu winić nie można i uważam też że w obu sezonach szliśmy po tryplet.
Głównym grzechem naszego Bartka jest to, że po poprzednim sezonie nie wywalił Valverde. Niestety, po takich dwóch kompromitacjach nie można zostawić trenera, bo to siedzi w psychice zarówno jego jak i piłkarzy, i wcale nie jestem pewien czy ten marazm z początku sezonu to nie jest jeszcze drzazga z meczu z Liverpoolem. Widać było wtedy że piłkarzy naprawdę to przybiło. A najgorsze jest to, że zarówno Roma jak i Liverpool nie zagrali wtedy jakichś wybitnych meczów. To idzie na konto trenera, jak i prezydenta bo to jego człowiek.
P.S. Celowo nie mówię o finansach, statucie klubu, La Masii itd. Jesteśmy za daleko i za mało wiemy żeby się o to sprzeczać.

Bardzo lubię Pani teksty, ale ten przypomina stylistycznie grafomanię, merytorycznie zaś polityczną agitkę. "Bartomeuout. Łatwo napisać (..) w najgorszym wypadku trzeba poczekać jeszcze trochę". Kumam, że to Pani zdanie, ale dziennikarz (a do takiego miana Pani aspiruje) winien zachować choć pozór obiektywności. Zwłaszcza, jeśli dodaje Pani zaraz: "kierując się niezłomną wiarą, że coś zrobić się jednak da, w głowie mając wciąż październikowe wybory w Polsce". Tu już przychodzi mi na myśl "Sztandar Ludu" lub co najmniej "Gazeta Wyborcza".
Poza tym popełnia Pani jeden błąd. Pisząc chociażby o Laporcie i sugerując, że jedyną jego tak naprawdę przewiną było zadłużenie klubu, z której to został oczyszczony przez sąd, zakłada Pani zapewne że większość użytkowników to kibicujący od czterech lat nastolatkowie. Otóż są tacy jak ja, którzy pamiętają chociażby jedną z największych kompromitacji w dziejach klubu - aferę podsłuchową, gdzie na zlecenie Lapcia podsłuchiwano prywatne rozmowy np Pique. Później nie dziwota, że przemilczając takie fakty, większość użytkowników naszej strony nie rozumie, dlaczego socios oceniają pozytywnie Barto.
Reasumując, takie teksty to zwykła manipulacja bazująca na fcbarcowo.comowym autorytecie.
Dalej nie czytałem, bo szkoda czasu.

W mojej ocenie jeśli Barca wygra LM to ocena Bartka rośnie i szanse jego kandydata .Adekwatnie szanse przeciwników będą maleć w zasadzie do LM te wybory się sprowadzają.Zawodnicy których sprowadzono ok,stadion dla szkółki jest, zmiany w szkółce są.Pozostaje kwestia LM.

Panie prezydencie, na pana też już czas.
Bierz Ernesto pod pachy i ogień

Barca nigdy nie miała szczęścia do prezydentów. Laporta jedyny godny uwagi.

"Jeśli Barcelona utrzyma w tym sezonie tempo polskich drużyn w europejskich pucharach(...)" od kiedy się tak porównuje bordowo-granatowych do polskich zespołów w EP?

Do wyborów jeszcze dużo czasu i wiele może się zdarzyć, ale jak widać Bartek nie ma godnego następcy w klubie i cały jego projekt może umrzeć śmiercią naturalną. Na placu boju zostaną więc pewnie inni kandydaci. Laporta miał swój czas i go po części zmarnował liczą naiwnie, że można w dzisiejszym świecie grać bez reklam na koszulkach. Font liczy, że stara gwardia go poprze i że wygra wybory, gdy ogłosi Xaviego nowym Guardiolą Barcelony. Pewnie dołączą do niego kolejni byli zawodnicy z Puyolem na czele. Na dzień dzisiejszy nie ma jednak konkretnej wizji finansowej Barcelony, choć wiem, że ma jeszcze dużo czasu, aby doprecyzować plany na przyszłość.

czas na zmiane Panie Bartek :) Font przybywaj !

Bartus poczatekk mial ok ale z kazdym.sezonem.osmiesza klub co.raz bardziej

Byle nie Lapprta i przyjaciel Bartka... Laporta znowu zadluzy klub a przyjaciel Bartka bedzie prowadzil Barce bartkopodobnie. Potrzeba nam kogos nowego, byc moze jak ten Font?

Ciężko teraz napisać, że ktoś wybiera kandydata. Jest po prostu za wcześnie. Tyle spraw czeka, żeby kandydaci mogli zabrać w nich głos, nie bez powodu Xavi mawia o Barcelonie "okręt".

Ja bym głosował na Fonta. Wydaje się, że zapewni równowagę między budową drużyny a potęgi ekonomicznej. W drugiej kolejności głosowałbym na Prezydenta - ale niech pogra jeszcze w piłkę, bo jest nam potrzebny skoro nie pozwolił na transfer de Ligta :P

A kiedy te wybory ??

"Czas na zmiany, już ozięble Cię żegnamy!"
Nie zapomnij zabrać ze sobą swojego trenera.

Kozak. Podoba mi się ten artykuł. Daje okejke i liczę, że odwdzięczysz się zielonym. @juliacicha