FCBarca.com w Dortmundzie. Marc-André ter Stegen Wielki ratuje cenny punkt

Mateusz Nowaczyk

20 września 2019, 15:35

23 komentarze

Borussia Dortmund

BVB

Herb Borussia Dortmund

0:0

Herb Borussia Dortmund

FC Barcelona

FCB

  • Wtorek, 17 września 21:00
  • Signal Iduna Park
  • Polsat Sport Premium 2

Rozpoczynamy cykl artykułów kibica dla kibiców. Mateusz Nowaczyk będący socio FC Barcelona i członkiem redakcji FCBarca.com przez kolejne miesiące będzie nas raczył relacjami z meczów, w których dane mu będzie uczestniczyć osobiście. Na pierwszy ogień wyjazd do Dortmundu. Życzymy owocnej lektury!

Przygotowania do meczu

Borussia Dortmund to mój wymarzony rywal ze względu na atmosferę, kibiców i piękny stadion. Signal Iduna Park może pochwalić się bowiem największą frekwencją w Europie. Na każdym meczu jest niemal komplet kibiców. Dortmund daleko nie jest, więc można było pokusić się o podróż samochodem. Wraz z kolegą wyruszyliśmy około godziny 23 z Poznania, żeby wczesnym rankiem być na miejscu. Niestety niemiecka autostrada przyjazna się nie okazała, a fotoradary zrobiły nam dwa zdjęcia. Później było na szczęście już tylko lepiej.

Po odebraniu biletów w wyznaczonym przez Barcelonę miejscu, ruszyliśmy w stronę stadionu. Zastaliśmy setki kibiców BVB, budki z "wurstami" (niemieckimi kiełbaskami) i lokalnym piwem podawanym w kubkach przedstawiających piłkarzy Borussi.

Tuż przy stadionie znajduje się ich oficjalny sklep, więc z przyjemnością do niego zajrzeliśmy. Można tam znaleźć mnóstwo przeróżnych gadżetów począwszy od breloczków, wykałaczek czy nawet kołdry i poduszki, aż po bieliznę z logo klubu.

Autobus z piłkarzami Barçy przyjeżdża na stadion zwykle około 2h przed meczem i podobnie było też tym razem. Okna są wystarczająco przyciemnione, więc widać jedynie piłkarzy znajdujących się bardzo blisko. Tym razem dostrzec można było m.in. Luisa Suáreza.

Na stadionie

Pierwsze wrażenie było niesamowite. Stadion prezentuje się naprawdę wybitnie. Częściowo zadaszone trybuny, piękna murawa i co najważniejsze dla kibiców gości - brak ograniczającej widok siatki.

Mecz zapowiadał się niezwykle ciekawie, choćby ze względu na Ansu Fatiego, który miał wystąpić od pierwszych minut. Oba kluby łączy też kilka wspólnych akcentów jak Paco Alcácer, Dembélé czy Marc Bartra, który obecnie występuje w Realu Betis.

Na rozgrzewkę jako pierwsi wyszli standardowo bramkarze. Marc podbiegł do naszej trybuny i przywitał się z kibicami. Dostał oczywiście w zamian owację. Z kolei reszta zespołu pojawiła się 30 minut przed meczem. Przyznam szczerze, że mimo obecności wielkiego piłkarskiego gwiazdozbioru na boisku, najbardziej przyglądałem się Ansu. Byłem ciekaw każdego jego kontaktu z piłką. Potencjał ma ogromny.

Mecz

Oglądanie Frenkiego de Jonga było największą przyjemnością tego wieczoru. Odbiór, ciąg na bramkę, przegląd pola, kontrola tempa, przyspieszanie gry. Poezja. Mecz mógł podobać się przede wszystkim ze względów taktycznych. Imponowało szybkie wyjście Borussi z piłką do kontry. Sytuacji było dużo, ale piłka do siatki nie wpadła. Zasługa w tym oczywiście fenomenalnego ter Stegena, który zamurował bramkę. W mojej opinii obecnie najlepszy bramkarz na świecie. Szkoda jedynie, że największą euforią nie była radość ze strzelonej bramki, tylko z obronionego karnego.

Mecz był trudny, często brakowało pomysłu, ale najważniejszy jest wywieziony punkt, który daje bardzo dobrą pozycję wyjściową przed rewanżem na Camp Nou.

Chciałbym też włożyć odrobinę dziegciu w tę osłodzoną beczkę atmosfery na Signal Iduna Park. Sporo słyszałem o kibicach Borussi jako o jednych z najlepszych na świecie, ale niestety rzeczywistość na stadionie była zgoła odmienna i nie potrafię ukryć rozczarowania. Słychać było ich jedynie wtedy, kiedy rzeczywiście coś się działo. Choćby przy rzucie karnym czy po uderzeniu Brandta w poprzeczkę. Kibicowsko nie są na pewno w mojej czołówce, choć sama oprawa niewątpliwie mogła zrobić wrażenie.

Wniosek po meczu

Miejmy nadzieję na odblokowanie się Suáreza w Pradze. Jest niezwykle ważnym elementem w drużynie, a ta potrzebuje goli jak tlenu.

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

To co mi się podobało:

1. Normalność kibiców Borussii. Bardzo przyjaźni, zarówno przed meczem jak i w trakcie czy po. Wszyscy razem wchodzą w zasadzie i wychodzą i żadnych wrogich spojrzeń czy zachowań. Tak jakby chcieli jak najlepiej przyjąć kibiców Barcelony, którzy pierwszy raz zjawili się u nich na stadionie w Lidze Mistrzów. Doping też żywiołowy i myślę, ze głównie skupiali się na kibicowaniu swoim a nie wygwizdywaniu piłkarzy Barcy czy jej kibiców (owszem parę razy się zdarzyło, ale tutaj wynikało to chyba z ogromnej checi wygrania meczu, szczególnie ze widzieli że jest na to coraz większa szansa w drugiej połowie).

2. Brawa w sektorze gości dla piłkarzy Borussii po meczu co spotkało się właśnie z dużym uznaniem miejscowych, którzy patrzyli z szacunkiem bądź nagrywali te sytuacje. Dodatkowo gromkie brawa gdy schodził Paco Alcacer.

3. Bardzo dobra widoczność. Stadion typowo piłkarski, bardzo dobry kąt nachylenia trybun, przez co ma się wrażenie, ze sektory zlewaja się ze sobą, tworząc w zasadzie jeden. Siatka praktycznie niewidoczna, w ogóle nie zwraca się na nią uwagi, ta w Mediolanie jest ohydna i niesamowicie przeszkadza w raczeniu się futbolowym spektaklem.

4. Ter Stegen. Ogromny szacunek zarówno za postawę na boisku jak i przede wszystkim poza boiskiem. Widać, że kibice wiele dla niego znaczą i bardzo ich szanuje i docenia. Nie robi tego z przymusu tylko ze szczerych checi i prosto z serca. Dla niego chociażby było warto przyjechać.


Na minus.

1. Uważam, że w sektorze gości doping mógłby być o wiele lepiej zorganizowany i przede wszystkim skonsolidowany. Tak jak już wspomniałem, bylo mnóstwo osób, które po prostu siedziały i przy tej beznadziejnej grze Barcelony, po prostu zasypiały.

2. Gra Barcelony. A raczej jej brak. Tak nie można grać w piłkę. Tego nie da się oglądać. To cud i zasługa Ter Stegena, że Barca tego meczu nie przegrała i to wysoko. Bo gdyby tak sie skończyło, nikt nie byłby zbytnio zaskoczony, po przebieg meczu.

3. Jordi Alba. Według mnie po raz kolejny pokazał że jest prostakiem. Messi mógł, Ter Stegen mógł 2 razy, a jemu ciężko było nawet podnieść rękę w stronę kibiców Barcelony, ktorzy bili mu brawo, gdy schodził w pierwszej połowie z boiska. Zresztą takie zachowanie piłkarzy Barcelony jest coraz częstsze. Niestety czasu Puyola się skończyły. Od lat widać różnice jak żyją piłkarze z kibicami innych drużyn, a jak żyją piłkarze Barcy ze swoimi i jak ich szanują.

4. Miasto. Niezbyt ladne. Nie dziwie sie ze pilkarze moga tutaj skupic sie tylko na graniu w pilke:) Jakieś takie opustoszałe, jakby naprawdę wszyscy byli w pracy pod ziemią. Trochę było osób na starówce ok. 15:00, ale spodziewałem się czegoś więcej.

Kibice na minus? Byłem na tym meczu i kibice właśnie na plus Ciągły doping i życie meczem To był 12 zawodnik Borussi. Napewno lepiej niż na Camp Nou gdzie Chinczyki i Japonczyki foty strzelają.

pierwszy bramkarz barcelony chyba który doczeka sie pomniku :D

Mateusz artykuł ok ale z punktu widzenia kibica brakuje mi opisu atmosfery jaka panowała w zajmowanym przez nas sektorze gości. Tomek na bębnie przez 3h (zaczął przed 20:00 mega szacun:) doping na stojąco pełnym gardłem nonstop. Ja na mecze wyjazdowe głównie z tego powodu się udaje, emocje z trybun są niesamowite, tego telewizja nie oddaje, piłkarsko jaki zawodnik jak grał to każdy może sobie prześledzić. Poza tym na wyjazdach, oprócz meczu na Wembley z Tottenhamem, na którym też mieliśmy szczęście razem być rok temu, gramy po prostu słabo, więc tym bardziej atmosfera w sektorze gości rekompensuje wszystko, sam mecz pod względem piłkarskim schodzi na drugi plan;) to nas kibice BVB nagrywali jak żywiołowo kibicowaliśmy cały czas

Ja mogę od siebie dodać, że atmosfera na trybunach była bardzo przyjazna. Kibice Barcy nie byli przetrzymywani na stadionie po meczu przez 1h czy więcej, jak to ma miejsce na innych stadionach. Spokojnie wchodziliśmy sobie na swój sektor krocząc ulicami z dziesiątkami tysięcy niemieckich kibiców. Podobnie było po meczu, wychodziliśmy razem i nie było oznak jakiejkolwiek agresji czy innych "kibolskich" zachowań. Bardzo mnie to zdziwiło. Byłem 10 lat temu na meczu ligi mistrzów w Stuttgarcie i nie dość, że tam sektor gości był oddzielony wysokim płotem, na którego wierzchołku był drut kolczasty, to kordon policji zabezpieczał nasze dojście na sektor i powrót do autobusu. Ponad rok temu na meczu w Barcelonie kibice Chelsea byli odizolowani przez setki policjantów, a tu takie miłe zaskoczenie.

Ja siedziałem dokładnie zaraz za bramka na Nordtribune. Ja jedyny w koszulce Barcelony a w około sami fani BVB. 2 zrobiło sobie ze mną zdjęcie bo myśleli ze ja z Hiszpanii i chyba pomyliłem miejsca xD

Kaj moja koszulka, we are family, podobno

Mnie kibice Borussi też rozczarowali. Trochę zapachniało wiochą, kiedy np. wygwizdali Messiego wchodzącego na murawę. Oprócz tego każda akcja Barcy to gwizdy i buczenie. Ja bym ich nazwał Borussia Dorfmund (kto zna trochę niemiecki to zrozumie ;-).

Żart z hamburgerem dopisał @ściah, więc z reklamacjami proszę do niego! :)

Fajna relacja. Trochę brakuje takich artykułów - typowo kibicowskich.