Sąd orzekł, że Barcelona działała wbrew prawom socios podczas zbierania podpisów pod wnioskiem o wotum nieufności

Julia Cicha

11 września 2019, 11:30

El Periodico, Twitter,

15 komentarzy
  • Sąd orzekł, że Barcelona działała na szkodę socios, uznając soboty jako dni robocze przy zbieraniu podpisów pod wnioskiem o wotum nieufności w 2017 roku
  • Klub nie zgadza się z tym wyrokiem i zamierza złożyć apelację
  • Swoje oburzenie wyraża Agusti Benedito, inicjator akcji 2 lata temu

Sąd pierwszej instancji nr 34 w Barcelonie orzekł, że zarząd Josepa Marii Bartomeu działał wbrew prawom socios, zmieniając i skracając okres zbierania podpisów po wnioskiem o wotum nieufności w 2017 roku. Więcej o inicjatywie Agustiego Benedito, która ostatecznie nie doszła do skutku, pisaliśmy w tym artykule.

Benedito pozwał zarząd, uznając, że zastosowano „pułapki” mające uniemożliwić doprowadzenie do głosowania w sprawie wotum nieufności. Konflikt dotyczył definicji dni roboczych. Na zebraniu zarządu 13 września 2017 roku, pięć dni po rozpoczęciu zbierania podpisów przez Benedito, Barcelona zdecydowała, że soboty są dniami roboczymi, w związku z czym Benedito miał czas na zebranie podpisów do 27 września, a nie do 2 października. Co ciekawe, 1 października miał miejsce mecz z Las Palmas na Camp Nou, co byłoby dodatkową okazją dla byłego kandydata na prezydenta do zebrania kolejnych podpisów. Ostatecznie spotkanie odbyło się bez udziału publiczności z powodu zamieszek w Katalonii.

− Byłem przekonany, że zebrałbym podpisy. Miałem 12 504 podpisy zebrane u notariusza, a potrzebowałem ich 16 570 (15% wszystkich socios). Chcę wierzyć, że wygrałbym. Oszczędzilibyśmy sobie ostatnich dwóch lat rządów Bartomeu, obecna sytuacja jest chaotyczna i niepokojąca. Obecnie jest więcej niż wystarczająco powodów do złożenia kolejnego wniosku, ale sami tego nie zrobimy. Jeśli Laporta, Font i Freixa zdecydują się działać, by zakończyć tę agonię, wesprę ich – powiedział Benedito na konferencji prasowej.

Były kandydat na prezydenta podejrzewa, że dług klubu wynosi 800 milionów euro, że w klubie pracuje niemal tysiąc osób i że koszty „przekrętu”, jakim jest Espai Barca, są nie do oszacowania. – Główne aktywa Barçy to Messi, a teraz dowiedzieliśmy się, że jego wartość jest zerowa, bo może odejść za darmo – dodał Benedito.

Na razie sąd przyznał mu rację w sprawie liczenia dni roboczych. W wyroku zaznaczone jest, że Bartomeu „miał obowiązek przyjąć rozwiązanie najmniej krzywdzące socios, ułatwić im udział w funkcjonowaniu klubu”. Nie oznacza to, że klub powróci do sprawy wniosku. Barcelona już ogłosiła, że odwoła się od wyroku, na co ma 20 dni. W tym celu opublikowano komunikat, z którego treścią można zapoznać się poniżej.

Po zapoznaniu się z wyrokiem klub uznał, że nie jest on zgodny z prawem, więc planuje złożyć apelację. Barcelona w żadnym momencie nie próbowała ograniczyć praw socios. W pewnym momencie klub mógł zastosować nawet kryterium dni kalendarzowych, co robi się w prywatnych firmach. Nie zrobił tego, bo uznał je za zbyt restrykcyjne oraz niezgodne z klubową tradycją. Tradycja ta wyklucza niedziele i święta, ale uznaje soboty jako dni robocze. Tak było zawsze, zarówno w wyborach prezydenckich, jak i przy poprzednich wnioskach o wotum nieufności. Konsultowaliśmy to z wieloma prestiżowymi prawnikami. Jest to dla nas podstawą do złożenia apelacji. Na ostatnim zgromadzeniu zwyczajnym socios zaproponowano dodatkowo, by definicję dnia roboczego zawrzeć w klubowym statucie. Zdecydowana większość socios compromisarios zaaprobowała soboty jako dni robocze. Od tamtego momentu nie ma już żadnej wątpliwości, jak interpretować przepisy.

Fot. Roderic Alves / CC BY-SA 4.0

Powiązane artykuły

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

" Mes que un Club " kiedyś to było...

Bartek chce być Perezem Barcelony, gościem od sukcesów i galaktycznych transferów. Ciekawe tylko czy klub zniesie jego ego.

"Benedito" się odmienia, zatem powinno być "o inicjatywie Agustiego Benedita" :)

Wywalić ten zarząd, co dziala na szkodę Socios i klubu, zadłuża klub źle inwestując kapitał i podejmując niewłaściwe decyzje w sprawie kontraktów zawodników, brak rozwoju piłkarzy w I drużynie i w La Massi, dno jakiego dawno nie było. Przede wszystkim brak sukcesów I drużyny, a także słabe osoiągnięcia na jej zapleczu. Dodatkowo sprzedaż perpektywicznych zawodników tj. Ney,Paulinio, Malcolm. Brak pomysłu na rozwój klubu i jego styl gry. Ręce opadają, oby przegrali w sadzie i niech nowe wybory rozpiszą, wtedy jest szansa, że wyjdziemy z tego bagna.

Boje się ze to co zrobił zarząd będzie miało fatalne skutki w przyszłości...
Jeśli to naprawdę tak wyglada to możemy przez pare lat być na dnie...

Kazdy moze sie pomylic. Kadencja minie,a jan maria bartolini przezciez moze wrocic, wystarczy ze przeprosi i wszyscy beda sie o niego starac bo chce wrocic i znowu bedzie fajnie, prawda?

Można nie lubić Benedito, ale votum nieufności nie oznacza, że wygrałby wybory. Śledzę jego, Laportę i Fonta na Twitterze i gdyby połączyli siły, to Barto już dawno wyleciał by z klubu razem ze swoim przyjacielem Valverde.
Benedito chciał w tym roku zrobić to samo, ale bez pomocy pozostałych dwóch kandydatów stwierdził, że w pojedynkę nic nie ugra.
I pomyśleć, że mogliśmy od dwóch lat mieć solidnego trenera...

I co z tego? Teraz i tak nie ma to już żadnego znaczenia. Czasu nie cofną, co się miało zadziać to się zadziało, zarząd i tak wytrzyma do końca kadencji.

Z tego co pamiętam to nie wyglądało na to żeby te kilka dni zrobiło różnicę. Benedito i tak by przerżnął. Co nie zmienia faktu, że zachowanie zarządu było po prostu śmieszne i już dawno powinni zakończyć pracę w tym klubie.

Poczekajmy, może Barto odpali.

Nie szanuje tego zarządu , ale Benedito tez bym nie chciał u nas w klubie . Taki typowy gość który wymyśla różne historie , aby tylko dojść do stołka .

4 lata, i niemal zawsze w tym zarządzie są jakieś "ale",Meksyk.