Następny mecz:  Juventus  -  Barcelona     ·  środa, 22 listopada 20:45  ·  5. kolejka Liga Mistrzów , Gr. D   ·  Transmisja: TVP 1   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Messi może kosztować mniej niż Carvajal

 14 września 2017, 11:30

 Dariusz Maruszczak

Źródło: Mundo Deportivo

 78 komentarzy

Messi może kosztować mniej niż Carvajal

Prezydent Josep Maria Bartomeu twierdzi, że kibice Barcelony powinni być spokojni w sprawie przyszłości Leo Messiego. Jednak nawet jeśli Argentyńczyk wreszcie podpisze nowy kontrakt, zaniepokojenie może wzbudzać jego klauzula odejścia, która zdaniem Mundo Deportivo nie będzie wystarczająco odstraszała potencjalnych chętnych w obecnych warunkach rynkowych.

Kiedy na początku lipca Barcelona ogłosiła dojście do porozumienia z Messim, wyszczególniła, że klauzula odejścia Argentyńczyka ma opiewać na 300 milionów euro. To oznacza, że byłaby jedynie o 78 mln wyższa niż ta Neymara. W przypadku Brazylijczyka PSG nie wahał się wyłożyć 222 mln, dokonując sensacyjnego i bardzo bolesnego dla Barçy transferu. Czy można zatem ze stuprocentową pewnością założyć, że nikt nie zapłaci 300 mln za najlepszego piłkarza świata?

Oczywiste jest, że związek Messiego z Barceloną jest absolutny. Niewielu czuje takie przywiązanie do barw klubowych, a lojalność Argentyńczyka jest nie do podważenia. Barça powinna jednak bardziej zabezpieczyć się na szalonym rynku i sprawić, by klauzula była wyższa. Rok temu Manchester United zapłacił za Paula Pogbę ponad 100 milionów euro, a tego lata PSG sprowadził Neymara za ponad dwa razy większą kwotę. Na rynku nie można już niczego wykluczyć, a więc także tego, że za rok jakiś klub byłby w stanie wyłożyć 300 milionów za Messiego.

Konieczność wpisywania do kontraktów klauzul odejścia działa na niekorzyść hiszpańskich zespołów. Mogą one bowiem nie mieć nic do powiedzenia, jeśli jakiś klub zechce sprowadzić ich gwiazdę. Z kolei Barcelona nic nie mogła zrobić, aby kupić Marco Verrattiego czy Philippe Coutinho, którzy nie mieli takich klauzul. To sprawiło, że Blaugrana musiała wydać fortunę, chcąc sprowadzić Ousmane’a Dembélé.

Tym samym hiszpańskie drużyny wydają się pokrzywdzone na rynku transferowym, zwłaszcza w obliczu działań takich klubów jak PSG czy Manchester City, które pokazały, że są w stanie wyłożyć dowolną kwotę. Są jednak sposoby, żeby się przed tym bronić, co udowadnia Real Madryt. Najbardziej oczywista rzecz to ustanowienie jak najwyższej klauzuli, która odstraszyłaby potencjalnych chętnych. Dla przykładu Cristiano Ronaldo, Gareth Bale i Karim Benzema zostali wycenieni każdy z osobna na okrągły miliard euro - ponad trzy razy więcej niż Leo Messi. Nie ma wątpliwości, że gdyby Neymar miał taką klauzulę odejścia, zostałby w klubie. Władze Barcelony nie potrafiły jednak uzgodnić większej kwoty niż 222 miliony euro i Brazylijczyka nie ma już na Camp Nou.

Warto dodać, że klauzula Neymara wynosiła jedynie 22 miliony euro więcej niż klauzule Casemiro i Marcelo w Realu. Bez wątpienia Real potrafi zadbać o zatrzymanie w klubie swoich kluczowych piłkarzy. Dla przykładu Dani Carvajal i Marco Asensio mają w kontrakcie podaną jeszcze wyższą cenę niż ta Neymara i Messiego - 350 milionów. Wkrótce klauzulę opiewającą na pół miliarda euro może mieć Isco, a na tym poziomie są już Dani Ceballos, Luka Modrić i Toni Kroos.

Wygląda na to, że Messi prawdopodobnie zostanie w Barcelonie, ponieważ kocha klub i chce w nim grać. Jeśli jednak stałoby się coś niespodziewanego i Argentyńczyk zapragnąłby odejść, jego klauzula odstępnego może nie wystarczyć do odstraszenia potencjalnych nabywców. Barcelona musi lepiej zabezpieczać przyszłość nie tylko najlepszego piłkarza na świecie, ale także innych ważnych zawodników, biorąc przykład z Realu.

Udostępnij:

Komentarze (78)

Gorące tematy