Następny mecz:  Valencia  -  Barcelona     ·  Niedziela, 26 listopada 20:45  ·  13. kolejka La Liga   ·  Transmisja: Eleven Sports 1   ·  Kolejne mecze   ·  Terminarz

Neymar musi zostać [felieton]

 24 lipca 2017, 17:10

 Karol Chowański 'Challenger'

 89 komentarzy

Neymar musi zostać [felieton]

Neymar musi zostać, ponieważ cokolwiek transfer do PSG powie o nim samym, znacznie więcej będzie mówił o FC Barcelonie. Niestety dla Barçy, jej kierownictwa i widoków na nowy sezon, będą to same obelgi.

Neymar nie skorzysta z oferty PSG

Zaawansowane rozmowy Neymara z PSG

Neymar zostanie w Barcelonie

W tenże sposób jedno ze źródeł relacjonuje sagę o Neymarze. Przerażająca konsekwencja doniesień na odcinku paru dni może wpędzić w objawy schizofrenii. Celowo przywołuję medium znane ze względnej wiarygodności (informacja dla dociekliwych: chodzi o katalońską rozgłośnię RAC1).

Wniosek jest jasny, dla każdego klubu kalibru Barcelony równie memiczny: wiadomo, że nic nie wiadomo. Lepiej dla Zarządu, by jak najszybciej się dowiedział. Dalsze kręcenie się na oślep po labiryncie plotek truje atmosferę w szatni i komplikuje przygotowania do nowego sezonu. Rozpoczęcie pogoni za do dziś smakującym dublet Realem od straty Ney’a to bardzo kiepski pomysł. Z Rosellem w więzieniu może też stanowić kroplę przelewającą czarę niecierpliwości barcelonizmu. W razie odejścia Neymara natychmiast skoczy poparcie wotum nieufności wobec Zarządu. Sądzę, że przedwczesne wybory staną się bardzo realne.

Zmieniające się co dzień nagłówki sprawiają, że ludzie nie wiedzą, co myśleć. Grzeją się emocje fanów katalońskiego klubu i chłodzą szampany u wszystkich jego nieprzyjaciół. Atmosferę absurdu oddaje, że jacyś publicystyczni durnie zajmują się nawet reputacją Neymara. Nie obchodzi mnie reputacja Neymara.  Prawdę mówiąc, przy delikatności tej sytuacji i jej obecnej trajektorii reputacja Neymara mnie serdecznie [odgłos przejeżdżającego tramwaju]. Obchodzi mnie zaś reputacja FC Barcelony.

Głośno postuluje się „w uznaniu” dla postawy Brazylijczyka skreślenie go przez klub. Zgodnie z tymi opiniami Barça powinna natychmiast przestać negocjować ze „zdrajcą”, obrazić się na tegoż i wystawić za drzwi. Jak stąd wynika, szczytem wyobraźni takich osób jest schabowy na obiad i misjonarska przy zgaszonym świetle.

Choć miałem do jego boiskowej niefrasobliwości większą cierpliwość od większości recenzentów, daleko mi do bycia psychofanem Neymara. Regularnie powtarzam od paru miesięcy, że przy poziomie zaprezentowanym w przekroju ubiegłego sezonu i ogólnym postępie piłkarza przez cztery lata w Europie, pomysł jego sprzedaży za rok może być bardzo przekonujący. Rewanż z PSG był fajny, ale był jeden. Czas, aby Neymar wszedł na poziom wyżej; albo przynajmniej częściej pokazywał, że jest do tego zdolny. Sezon 17/18 w moim przekonaniu będzie testem, czy, mówiąc wprost, Neymar „się spłaca”. Kosztował majątek, ma drugą najwyższą pensję w klubie, a jego sprowadzenie odpowiada za największy kryzys wizerunkowy w historii FC Barcelony. Kredyt zaufania wobec napastnika z Mogi musi być ograniczony.

Różnica w ewentualnej sprzedaży go za rok jest ogromna i w moim przekonaniu fundamentalna: decyzja należy do klubu. Na podstawie najlepszego interesu długoterminowego i rzetelnej ewaluacji sportowej. Jeśli przejście do PSG stanie się faktem, o transferze Neymara zdecyduje Neymar. Sam fakt zagrożenia stratą Brazylijczyka w tych okolicznościach stawia klub w złym świetle. Dla każdej ekipy aspirującej do najlepszych równie dotkliwa organizacyjna klęska stanowiłaby wstyd i wizerunkowe utrapienie. A już dla Barcelony szczególnie, bo Barcelona – wierzcie lub nie – z ośmieszania się na transferowym rynku stała się ostatnio międzynarodowo znana.

Nieudane wyprawy kupieckie – tylko w tym miesiącu odmówili Barcelonie Arsenal z Bellerínem, Liverpool z Cou i Paryż z Verrattim – „kiszenie” w składzie zbędnych graczy (Douglas, Vermaelen, Munir, Turan) oraz dyletancko regularne oddawanie członków składu za darmo (Sandro, Alves, Mathieu to tylko początek długiej listy sięgającej Keirrisona, Caceresa i Henry’ego) buduje obraz barcelońskiej nieudolności transferowej, coraz bardziej utrwalony w świadomości klubów-kontrahentów, dziennikarzy oraz publiki. Jestem pewny, że Florentino Pérez nigdy nie dopuściłby do „sprawy Neymara”. Mogę być pewny zupełnie dosłownie, bez cienia przesady. W klubie z Madrytu sześć (!) największych gwiazd (Cristiano, Bale, Benzema, Modrić, Kroos i wypożyczony do Bayernu James) ma klauzule ustalone na 500 lub więcej milionów euro. Tak się dba o interesy. Jeśli Barça straci zaraz Neymara, zupełnie zasłużenie stanie się dla piłkarskiej Europy pośmiewiskiem.

Problemem instytucjonalnym będzie też efekt zaskoczenia. Przy transferach dotyczących największych gwiazd superkluby zabezpieczają się zawczasu. Może to być kupno zastępcy nim piłkarz zostanie sprzedany lub wynegocjowanie satysfakcjonującej wymiany (wiadomo, jakie nasuwa się tu nazwisko). Barça nie przygotowała się do przejścia Neymara. Jeśli przejmą go paryżanie, działania Katalończyków przy sprowadzeniu następcy charakteryzować będzie panika i improwizacja. Nikt nie ułatwi im zadania. Wszyscy podniosą ceny. Jednocześnie można się spodziewać, że zawodnicy, którzy zostaną na Camp Nou, przyjmą negatywny dla Barçy obrót spraw z rozczarowaniem. Należy postawić pytanie o morale w zespole. Odejście jednej z ważniejszych postaci drużyny podetnie skrzydła planom „wielkiego powrotu” w nowym sezonie. Od strony psychologicznej „teraz my” a „jak zastąpić Neymara?” jest dla piłkarza sporą różnicą.

Choć media unikają tego zagadnienia, podejrzewam, że w kontrakcie Neymara znajduje się zapis, zgodnie z którym Barça zachowuje prawo odmowy transferu – nawet, gdy zgłosi się klub gotów opłacić klauzulę. W Hiszpanii to standard przy umowach z największymi gwiazdami. Umieszczenie takiego paragrafu nie jest zabronione. Wystarczy, że piłkarz wyrazi zgodę i złoży podpis. Być może stąd tyle zamieszania, sprzeczności, rozmowy Neymara z Bartomeu, spotkania Zarządu z ojcem piłkarza. Potwierdzenie zapisu nigdy nie musi trafić do publicznej wiadomości, ale to konkretniejsza przewaga sytuacyjna niż odwołanie się do lojalności Brazylijczyka czy perspektywy podwyżki. Niezależnie od tego, opanowanie sytuacji Neymara leży w interesie Barçy na wszystkich ważnych płaszczyznach: sportowo, organizacyjnie, marketingowo, biznesowo. Zawsze można go sprzedać za rok, jeśli tak będzie lepiej dla drużyny i klubu. Odejście Neymara w tym momencie oznacza turbulencje, z których wyjście może okazać się w ciągu jednego sezonu niemożliwe.

Udostępnij:

Komentarze (89)

Gorące tematy