La zabawa

Daniel Olbryś

12 marca 2016, 15:10

1305 komentarzy

FC Barcelona

FCB

Herb FC Barcelona

6:0

Herb FC Barcelona

Getafe CF

GTF

  • Juan Rodriguez 8' (sam.)
  • Munir El Haddadi 19'
  • Neymar Jr 32', 51'
  • Lionel Messi 40'
  • Arda Turan 57'
  • Sobota, 12 marca 16:00
  • Camp Nou
  • Eleven

Po kolejnym festiwalu bramek i pięknej gry na Camp Nou Barça pokonała Getafe aż 6:0, zaliczając swój 37. mecz z rzędu bez porażki. Gole dla Dumy Katalonii zdobywali Juan Rodríguez (samobójcza), Munir, Neymar (dwie), Messi oraz Arda Turan.

Przyjezdni spod Madrytu zostali "napoczęci" stosunkowo szybko, bo już w 8. minucie spotkania. W zasadzie to "napoczęli się" sami, ponieważ po wejściu Jordiego Alby w pole karne i dośrodkowaniu do własnej bramki piłkę skierował Juan Rodríguez. Zaledwie dwie minuty później mogło być 2:0. Mogło, bo Leo Messi (jak to Barça ma w tym sezonie w zwyczaju) zmarnował rzut karny. Piłkarze Blaugrany pudłują w tym sezonie z jedenastek z mistrzowską regularnością - na 20 rzutów karnych wykorzystali dokładnie połowę. Wszyscy jednak wiemy, że gdy La Puldze coś nie wyjdzie, ze zdwojoną siłą będzie szukał okazji, by się poprawić. W 19. minucie Leo otrzymał genialną piłkę od Iniesty i próbował strzału z woleja. Zamiast uderzenia wyszło jednak podanie wprost na głowę Munira i było 2:0. Getafe praktycznie nie istniało - wszelkie próby kontr kończyły się na wymianie trzech-czterech podań i stracie piłki. Barça nie zamierzała z kolei poprzestawać na dwubramkowym prowadzeniu. W 32. minucie prostopadle do Neymara zagrał Messi, a Brazylijczyk finezyjnym strzałem wykończył akcję, podwyższając stan meczu na 3:0. Swoją okazję otrzymał też Argentyńczyk - w 40. minucie przyjął piłkę przed polem karnym, obrócił się z rywalem na plecach i huknął nie do obrony dla Vicente Guaity. Na przerwę oba zespoły schodziły z wynikiem 4:0 dla podopiecznych Luisa Enrique.

Druga część meczu nie była tak emocjonująca jak pierwsza, choć Barça kontyunowała swą zabawę z piłkarzami Frana Escriby. Zaledwie pięć minut po przerwie znów "ukłuł" Neymar, kolejny raz wykorzystująć piękne podanie Messiego między obrońców. Najpiękniejszą bramkę Blaugrana pozostawiła jednak na koniec - w 57. minucie po rzucie rożnym i podbiciu piłki przez Piqué piękną półprzewrotką popisał się Arda Turan i ustalił wynik na 6:0. Pozostałe pół godziny to w zasadzie "dogrywanie" meczu przez obie strony. Z kronikarskiego obowiązku należy odnotować debiut Sergiego Sampera w rozgrywkach ligowych oraz kilka zmian w Getafe, które sprawiły, że czyste konto Barçy do końca stało pod znakiem zapytania. Ostatecznie jednak sędzia zakończył mecz i Barcelona kolejny raz opuszczała boisko z poczuciem dobrze wykonanej pracy.

Tytuł artykułu mówi sam za siebie. To była zabawa w pełnym tego słowa znaczeniu. Zwycięstwo Azulgrany nie było nawet przez chwilę zagrożone, jedyną niewiadomą była liczba bramek, która padnie tego popołudnia na Camp Nou. Skończyło się na sześciu. Dodatkowo cieszy fakt, że udało się to zrobić, pozwalając odpocząć kilku kluczowym zawodnikom. Przed trudnymi meczami w najbliższych tygodniach to zdecydowany pozytyw. Teraz czas na Arsenal, który mimo niekorzystnego rezultatu z pierwszego spotkania na pewno nie złoży broni. I choć na wynik 6:0 w środowym pojedynku trudno liczyć, to na pewno forma Leo Messiego i spółki napawa optymizmem. Oby tak dalej!

Poleć artykuł

Komentarze (1305)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Odpoczęli chłopaki przez tydzień, no i proszę. Co grają.
« Powrót do wszystkich komentarzy