Pedri: Co chciałbym mieć z Xaviego i Iniesty? Wszystko

Dariusz Maruszczak

5 grudnia 2021, 20:49

France Football, Sport

1 komentarz

Fot. Getty Images

Dziś publikowaliśmy fragmenty wywiadu Pedriego dla France Football po zdobyciu Trofeum Kopy. W tym artykule prezentujemy wszystkie wypowiedzi Kanaryjczyka, który odpowiadał na pytania od jego bliskich, choć zadawał je bezpośrednio dziennikarz. Dowiemy się z nich, czy Pedri jest lepszym tenisistą stołowym czy piłkarzem, czego uczył się od Xaviego i Iniesty oraz jaki jest powód jego niechlujstwa w domu przy świetnym uporządkowaniu na boisku. 19-latek opowiada też o Klasyku z 30 szalonymi kibicami, o tym, co robi po treningu, gdy nie jest zmęczony. a także o swojej codzienności i kanaryjskich korzeniach.

Pytanie od Fernando Gonzáleza (ojca Pedriego): Myślisz, że wygrałeś już rodzinne wyzwanie?
Pedri: Tata zawsze mi mówił, że już stałem się lepszy od niego, to na pewno. Nie mogę jednak tego potwierdzić, ponieważ nigdy nie widziałem go w grze. Ponadto był bramkarzem. Nie miałem zbyt wiele okazji do nauki w ten sposób. To bardziej miłość do gry, którą mamy w naszych genach. Mój ojciec był jednak pierwszym punktem odniesienia. Moja rodzina zawsze pasjonowała się futbolem. Dorastałem w tym. Pamiętam moje pierwsze mecze na boisku Bajamar, małym miasteczku na Teneryfie, gdzie bawiliśmy się z bratem. Gdy wychodziliśmy z domu grać, improwizowaliśmy, tworząc boiska. Futbol na Teneryfie był futbolem inwencji, tam, gdzie zabierzesz piłkę, tam będziesz się cieszyć. Większość piłkarzy z Wysp Kanaryjskich ma to w sobie i ja się z tym identyfikuję. Lubię to. Są jednak rzeczy, które musiałem sobie przyswoić. Zawsze dobrze się bawiłem, więc musieli mnie nauczyć wygrywania. To nie było wrodzone. Na Wyspach futbol jest całkiem inny. Co jest dobre, ponieważ w innych miejscach gra jest bardziej zrobotyzowana.

Pytanie od Joana Mira (przyjaciela i mistrza świata MotoGP 2020): Jakie było twoje najskrytsze marzenie?
Szczerze mówiąc, granie w Barcelonie było już częścią moich marzeń. Wygranie Ligi Mistrzów i mundialu z Hiszpanią. Nie byłem inny od pozostałych dzieci. Pamiętam, że kiedyś myślałem też o zostaniu strażakiem. Zawsze wybrałbym jednak grę w piłkę. Zacząłem w bardzo młodym wieku, mając trzy lata. Byłem napastnikiem, strzelałem więcej goli niż dziś, zanim wylądowałem w środku pola. Chociaż jak wszyscy uwielbiałem strzelać, zawsze czułem chęć wykonania ostatniego podania. Nie zmieniłem się. Lubię ułatwiać innym sprawy.

Pytanie od Pepe Mela (trenera Las Palmas): Co pamiętasz z lat spędzonych w Las Palmas?
Bez Las Palmas nigdy bym tu z tobą nie rozmawiał. Byłem tydzień na testach w Realu, trenując w zimie i w śniegu. Według nich nie prezentowałem jednak odpowiedniego poziomu. Las Palmas było naturalnym wyborem, ponieważ każde dziecko z Wysp Kanaryjskich marzy, aby tam grać. To najważniejszy zespół obok Tenerife. Byłoby fajnie, gdyby jedna z tych drużyn awansowała, żebym mógł zagrać w domu. Dużo się tam nauczyłem, a kiedy masz 16 lat, kiedy wchodzisz do zawodowego futbolu, ważne jest posiadanie dobrego towarzystwa. Pepe Mel był w tym procesie fundamentalny. Segunda División jest bardzo ciężka. To inny futbol: silniejszy, bardziej fizyczny, nie masz tak często piłki jak w LaLidze w przypadku Barcelony. Myślę, że powinniśmy podkreślić wszystkie postępy, jakie zrobiłem w defensywie. Zdobywałem tam doświadczenie we wszystkich meczach rozegranych w Segunda.

Pytanie od Sergio Busquetsa: Jak przeżywałeś jako dziecko swoją pasję do Barcelony?
Jako dziecko bywałem w klubie kibica, aby oglądać mecze. Musiałem przeżyć w nim Klasyk, będąc dzieckiem, z trzydziestoma szalonymi fanami Barcelony. To nie ma nic wspólnego z byciem w domu. Żyjesz emocjami do granic. Obok mojego domu była fontanna, chodziliśmy tam świętować, kiedy Barça zdobywała trofea. Zawsze lubiłem oglądać Xaviego, Iniestę i Busquetsa. Mój tata to uwielbiał, a to sprawiło, że podobało mi się posiadanie piłki, cieszenie się nią. Zawsze upewniałem się, że będę mógł zobaczyć mecze.

Pytanie od Joana Laporty: Myślałeś, że będziesz mógł zagrać na Camp Nou? O czym myślisz, kiedy grasz?
Chociaż zaczynałem na zamkniętym stadionie, kiedy podnosisz głowę, patrzysz na trybuny i widzisz ten szalony świat… To tyle szczęścia. Po pierwszym meczu z publicznością miałem chwilę pustki: „to prawdziwe?”. A jeśli chodzi o to, o czym myślę, powiedziałbym tylko, że kiedy mam piłkę, nie myślę o niczym. Nie ma czasu! Wychodzi tak jak przychodzi. Tak robię to najlepiej. Jeśli zaczynasz myśleć o jednej rzeczy, dwóch, kończy się stratą piłki. Staram się mało myśleć w trakcie akcji. W Las Palmas sprawy stawały się trudne, tutaj nie. Musisz czytać grę przeciwnika, studiować zachowanie obrońcy.

Pytanie od Edmilsona: Możesz opowiedziec nam o twoim przybyciu do Barcelony?
To było trochę trudne. Przyjechałem latem 2020 roku, kiedy zespół grał w Lidze Mistrzów w Lizbonie i nie mogłem trenować z drużyną, tylko z innymi sprowadzonymi zawodnikami, Francisco Trincão i Matheusem Fernandesem. To było dość nieoczekiwane. Nie tak to sobie wyobrażasz, kiedy przychodzisz do nowego klubu. Byłem zdenerwowany poznaniem reszty ekipy. Później jednak kapitanowie przyjęli mnie bardzo dobrze, Messi, Busquets, Jordi Alba. Wtedy wszystko się zmieniło. Tak naprawdę nie bałem się bycia na uboczu, bardziej myślałem, że problemem może być codziennie życie. W Las Palmas nikt cię nie zatrzymuje na ulicy, żeby zrobić zdjęcie czy poprosić o autograf. Tutaj szybko gromadzi się tłum. Wstydziłem się zostać gwiazdą. Zastanawiałem się, dlaczego chcą ze mną zdjęcie.

Pytanie od Érica Garcíi: W jakim obszarze najbardziej zmieniło się twoje życie?
Mieszkałem w Las Palmas, spokojnie, a potem przybyłem do Barcelony, klubu moich marzeń i miasta, którego w ogóle nie znałem. Wszystko poszło szybko. Dużo grałem podczas mojego pierwszego sezonu. Cała moja rutyna się zmieniła. Dziś mieszkam tu z bratem, niezwykle ważną osobą w moim życiu. Jednak nie tęsknię za dawnym spokojem. Wewnątrz jestem spokojny, to się nie zmieniło. Lubię być w domu, na spokojnie. Jestem domatorem. Jednak mimo wszystko cieszę się życiem w Barcelonie. To bardzo fajne miasto, jest tam wszystko, zwłaszcza plaże, życie bez nich byłoby nie do pomyślenia. Mam wszystko, co wzbudza we mnie emocje, zwłaszcza pogodę. Mam duże problemy z zimnem, trudno byłoby mi grać w innym miejscu.

Pytanie od Rubena Delgado (jednego z byłych trenerów z Tenerife): Jaki jest styl Pedriego?
Jestem pomocnikiem, który chce iść do przodu. Zawsze decyduje zawodnik, który ma piłkę. Nikt nie ma pilota, żeby tobą sterować. Staram się prowadzić rywali lewą nogą i widzieć futbol inaczej niż pozostali. Nie chcę być jak wszyscy inni. Futbol ma tendencję do naśladowania, czasem do standaryzacji. Brakuje różnorodności. Przeciwdziałanie temu zjawisku dobrze mnie definiuje. Staram się mieć głowę wysoko uniesioną na boisku, być dobrze ustawionym, żeby móc patrzeć do przodu, co pozwoli mi dać piłkę zawodnikowi, który jest wyżej. Xavi ma bardzo jasne pomysły i jestem przekonany, że z nim się poprawię. Mam apetyt na zespoły, które chcą piłki, które potrafią ją utrzymać i rozwijać atak pozycyjny. Dlatego wolę być w Barcelonie i mieć piłkę, oczywiście nie miałbym nic przeciwko grze na czas.

Pytanie od Leo Messiego: Jaki mecz, który rozegrałeś, wspominasz najlepiej?
Mecz z Juventusem w Lidze Mistrzów pozostanie dla mnie wyjątkowy. To był mój pierwszy występ w wyjściowym składzie. Odkrywałem Champions League. Ponadto wygraliśmy, a drużyna rozegrała wspaniały pojedynek. Starałem się go wykorzystać. Z Leo łatwo się cieszyć. Zawsze mówiłem, że jest najlepszy na świecie. Za każdym razem, gdy z nim grałem, szukałem go na boisku. Nie zastanawiasz się nad tym, wiesz, że zrobi coś dobrego.

Pytanie od Gerarda Piqué: Niektórzy mówią, że masz pewne cechy Xaviego, a inni, że Iniesty. Co chciałbyś mieć od jednego lub drugiego?
Chciałbym mieć to wszystko, ale gdybyśmy mieli zacząć od Xaviego, wybrałbym jego zdolność poruszanie się z piłką. Nie dało się mu jej zabrać. Zawsze był też świetnie ustawiony, aby odbierać futbolówkę we właściwy sposób. To dość ważne w prowadzeniu gry. Zawsze udawało mu się znaleźć rozwiązanie, nawet gdy sprawiał wrażenie, że jest sam. Od Iniesty wziąłbym szczególną zdolność do współpracy. Miał dar do gry wzajemnej z kolegą, ułatwiania mu wszystkiego, a ponadto robienia spektaklu. Ja, kiedy widzę rzeczy, które mnie inspirują, staram się je odtworzyć.

Pytanie od Daniego Carrerasa (najbliższego przyjaciela Pedriego): Możesz opowiedzieć nam o twojej rutynie, żeby być na szczycie?
Początek dnia jest dość prosty: wstaję, idę na trening. Od przybycia Xaviego jadamy w klubie, zgodnie z radami dietetyka. Potem, jeśli jestem zmęczony, odpoczywam. Jeśli nie, idę na siłownię w klubie lub w domu. Przede wszystkim staram się trzymać podstawowych i najważniejszych zasad: odpoczywać i dobrze jeść. Dużo grałem w ostatnich miesiącach, ale to uwielbiam. Jestem pasjonatem mojego sportu, nie będę narzekał na granie. Czasem czujesz się zmęczony, to oczywiste, ale jeśli postępujesz zgodnie z protokołami i słuchasz specjalistów, jest dobrze. Oglądam również swoje mecze, jeśli to możliwe, w całości, aby zobaczyć pewne szczegóły. Łatwiej jest zobaczyć to, czego ci brakuje. Na przykład niezbędne jest, żebym szedł bardziej do przodu, miał większą obecność w polu karnym rywala, aby strzelać więcej. Potrzebuję też więcej siły, aby lepiej wytrzymywać ciosy. A mówiąc lepiej, żebym dominował rywali! Pod względem przygotowania jestem Kanaryjczykiem: trochę mnie stresuje, kiedy jestem za daleko od basenu lub morza. Tutaj mam basen, który w tej chwili jest dość zimny, ale z reguły go wykorzystuję.

Pytanie od Gerarda Moreno: Na boisku, tak jak i poza nim, wykazujesz się radością. Ten stan ducha cię podsumowuje?
Tak! Mam świetne relacje z Gerardem. Dużo się śmiejemy, często siadamy obok siebie, kiedy jemy w samoobsłudze. Staram się wnosić szczęście do swojego życia. Radość przynosi radość. Powiedziałbym też, że jestem dumny ze wszystkiego, co mi się przydarza. Mam wyjątkową nadzieję, że to potrwa! Jestem dumny, że uosabiam styl gry z mojej wyspy… i jej styl życia. Taki jestem, zawsze trochę rozluźniony w codziennym życiu. Jesteśmy ludźmi, którzy uwielbiają realizować swoje pasje. Moją jest futbol. Na Wyspach zawsze zobaczysz ludzi kochających życie i uśmiechniętych. Wszystko jest inne niż w Hiszpanii, którą znamy. Każdy, kto przyjeżdża z półwyspu, może czuć się trochę spięty, przyjeżdżając na Wyspy Kanaryjskie.

Pytanie od Fera Gonzáleza (brata i zarazem lokatora): Jak wytłumaczysz, że na boisku wyglądasz na tak uporządkowanego, podczas gdy w domu jesteś tak niechlujny?
Powiedzmy, że wkładam zbyt dużo energii w bycie na boisku, żeby zostało mi jej do porządkowania domu… Często słyszy się, jak mówi „pozbieraj to”, albo podobne słowa. Mój brat stanowi jednak niewiarygodną pomoc. Jest jedną z najdroższych mi osób. Wiele mu zawdzięczam. Mamy wyjątkową relację. To fundamentalny element mojego sukcesu. Zabiera mnie na treningi, przygotowuje posiłki… Moi rodzice, którzy chcą, bym twardo stąpał po ziemi, również często udzielają mi rad.

Pytanie od Larsa Bockinga (prezesa stowarzyszenia Kick-Out Plastic, którego Pedri jest ambasadorem): Co oznacza dla ciebie ochrona środowiska?
To niezwykle ważne. Od naszego pokolenia zależy, czy zwrócimy na to uwagę. Niszczmy nasze środowisko i musimy coś z tym zrobić. Dorastałem na Teneryfie, wyspie, która żyje z turystyki i swojego naturalnego piękna. Jeśli to zniszczymy, gdzie nas to doprowadzi? Mamy do odegrania rolę w podnoszeniu świadomości. To właśnie staram się robić poprzez ten projekt. Są ludzie, którzy pozwalają sobie na robienie wszystkiego, a także inni, którym zależy. Chcę czystej planety dla przyszłych pokoleń. Bycie piłkarzem pomaga w przesyłaniu takich wiadomości.

Pytanie od Aymerica Laporte: Możesz potwierdzić, że jesteś lepszy w tenisie stołowym niż w piłce nożnej?
Cóż, ping-pong, to prawda, że bardzo go lubię. Gram z moim ojcem w domu. Miałem dobrego nauczyciela podczas igrzysk w postaci Marii (Xiao, hiszpańska zawodniczka). Nauczyła mnie kilku wskazówek, jak się doskonalić. Mam niesamowite wspomnienia z igrzysk, bardzo różniły się od tego, do czego byłem przyzwyczajony. Życie olimpijskie było niezapomniane. A wracając do ping-ponga, Aymeric się śmieje, ale ja się zemszczę. Zapewniam cię, że następnym razem wygram.

Pytanie od Kevina De Bruyne: Z wszystkich trofeów, które znajduje się na szczycie twojej listy?
Złota Piłka, ponieważ to największe z trofeów! Jednak przed zdobyciem tej nagrody musimy skupić się na tytułach drużynowych, które są najważniejsze. Wygranie mundialu dla swojego kraju musi być niewiarygodne. Na razie jest to Trofeum Kopy i jestem z niego bardzo szczęśliwy. Rekompensuje to pracę wykonaną przez cały rok, bycie zwycięzcą jest niesamowite. Mam nadzieję, że to początek. Zaszczytem jest bycie następcą takich potworów jak Kylian Mbappe i Matthijs de Ligt. Są gwiazdami i przyszłość należy do nich. Ponadto nie zawsze jesteśmy przyzwyczajeni do nagradzania pomocników. Na przykład Xavi i Iniesta nigdy nie sięgnęli po Złotą Piłkę.

Pytanie od Rosi González (matki): Co chciałbyś, żebym ci ugotowała, aby uczcić twoją nagrodę?
Nawet nie wiem… Przede wszystkim ja muszę się nauczyć gotować. Muszę wiedzieć, jak upiec ciasta. Cokolwiek zrobisz, będę szczęśliwy.

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

No brat zdecydowanie wygrał swoim pytaniem :D